Różności i nowinki technologia

Debata Trumpa i Bidena bez zmian klimatycznych jest niewybaczalna

Krótka próbka ostatnich wiadomości klimatycznych: rekordowe fale upałów, w tym 121-stopniowy dzień w Los Angeles; apokaliptyczne pożary na Zachodnim Wybrzeżu, w wyniku których zginęły dziesiątki osób i spowiły większość kontynentu dymem; sierpniowe derecho, które spustoszyło większość stanu Iowa; pięć cyklonów tropikalnych formujących się jednocześnie na Atlantyku, po raz drugi w udokumentowanej historii. Aha, i nowy raport stwierdzający, że konsekwencje wzrostu temperatur mogą być jeszcze gorsze niż wcześniejsze przewidywania.

Nie spodziewajcie się, że coś z tego wyjdzie, gdy Joe Biden i Donald Trump pojawią się na scenie pierwszej debaty prezydenckiej w przyszłym tygodniu. We wtorek moderator debaty, gospodarz Fox News, Chris Wallace, ogłosił swoją planowaną listę tematów. Obejmuje pandemię Covid, Sąd Najwyższy i gospodarkę, ale na próżno będziesz szukać jakiejkolwiek wzmianki o środowisku lub zmianach klimatu.

Do czego mówię w imieniu ludzkości: chyba żartujesz.

Liczenie czasu poświęconego zmianom klimatycznym w debatach prezydenckich stało się fatalistycznym, co cztery lata rytuałem, jak kibicowanie Anglii w mundialu. Moderatorzy nie zadali ani jednego pytania na temat zmian klimatycznych podczas trzech debat w 2016 roku pomiędzy Hillary Clinton i Donaldem Trumpem; Według Grista temat omawiano łącznie przez około pięć i pół minuty, głównie mimochodem. W jakiś sposób rok 2012 był jeszcze gorszy: zero minut na zmiany klimatu. (Debaty z 2000 r. Były względnie wysokie, obejmując całe 14 minut rozmów na temat klimatu między arcy-ekologiem Alem Gorem a naftowcem z Teksasu, Georgem W. Bushem).

Obraz może zawierać: Wszechświat, Kosmos, Astronomię, Kosmos, Planetę, Noc, Na zewnątrz, Księżyc i Naturę

Przewodnik WIRED po zmianach klimatu

Świat się ociepla, pogoda się pogarsza. Oto wszystko, co musisz wiedzieć o tym, co ludzie mogą zrobić, aby przestać niszczyć planetę.

To zawsze było moralnie nie do obrony. Ale od dawna odzwierciedlało to również szerszy fakt dotyczący polityki Stanów Zjednoczonych: ludzie nie przejmują się zbytnio zmianami klimatycznymi. Sondaże przez lata konsekwentnie wskazywały, że dla większości Amerykanów kwestia ta miała niski priorytet, znacznie poniżej tematów takich jak gospodarka, imigracja i opieka zdrowotna. Było to szczególnie prawdziwe, gdy ankieterzy zawęzili swoją próbę do potencjalnych wyborców. Jeszcze w 2017 roku osoby, którym najbardziej zależały na kwestiach środowiskowych, były nawet o 50 procent mniej skłonne do głosowania niż reszta elektoratu. Jak powiedział mi kilka lat temu pewien doradca polityczny, z perspektywy kampanii: „Jeśli nie głosujesz, nie masz głosu, a jeśli nie masz głosu, to nas to nie obchodzi . ” Ta dynamika pomogła uczynić zmiany klimatu politycznie niewidocznymi.

Jednak w 2020 roku nie jest to już prawdą. Sondaż po sondażu pokazuje, że bardziej niż kiedykolwiek wcześniej Amerykanie przejmują się zmianami klimatycznymi, do tego stopnia, że ​​środowisko dorównuje kwestiom „kuchennego stołu”, takim jak edukacja i podatki. Zaledwie trzy lata temu tylko 38 procent respondentów powiedziało Pewowi, że zmiany klimatyczne powinny być najwyższym priorytetem dla prezydenta i Kongresu. Od lutego 2020 roku liczba ta wzrosła do 52 procent. Ankieta przeprowadzona jesienią przez Yale i George’a Masona wykazała, że ​​„globalne ocieplenie” było piątym najwyższym priorytetem wśród wyborców, poza kwestiami takimi jak aborcja i imigracja. (W wersji ankiety przeprowadzonej w kwietniu, kiedy pandemia była w pełnym rozkwicie, spadła ona na dziewiąte miejsce – wciąż dość wysoko.) Mniej więcej w tym samym czasie ogólnokrajowa ankieta przeprowadzona przez Environmental Voter Project wykazała, że ​​różnica między niewybierający głosowali zamykali. Ogólna linia trendu jest jasna: zmiany klimatyczne w końcu zajęły swoje miejsce wśród głównych priorytetów politycznych Amerykanów.

Ta zmiana była prawie w całości napędzana przez Demokratów i niezależnych zwolenników demokracji; Republikańscy wyborcy generalnie nadal nie przejmują się zmianami klimatycznymi, nawet jeśli przyznają, że są one prawdziwe. Mimo to kwestia osiągnęła poziom istotności, który powinien kwalifikować ją do etapu debaty. Pytanie brzmi, czy którykolwiek z moderatorów tegorocznej debaty podejmie ten fakt. Wczesne dowody nie są świetne. Chris Wallace z Fox News ma zablokowany jeden 15-minutowy odcinek dla „The Trump and Biden Records”, ale nie ma powodu, by oczekiwać, że rozwodzi się nad polityką klimatyczną. (Można sobie wyobrazić, że będzie to jednak bardziej pouczające niż niepokojąco zatytułowany segment „Rasa i przemoc w naszych miastach”).

Nie wyolbrzymiajmy wagi debat. Politologia sugeruje, że nie mają one większego znaczenia, zwłaszcza gdy wyborcy są tak samo przywiązani do swoich preferencji, jak w tym roku. To powiedziawszy, przyciągają ogromną publiczność – rekordowe 84 miliony ludzi oglądało pierwszą debatę Trumpa i Clintona w samej telewizji – i pozostają ostatnią najlepszą szansą, aby pokazać ten dziwny gatunek, wciąż przekonującego wyborcy, temu, co reprezentują kandydaci i gdzie się różnią.

Zostaw komentarz

Maciek Luboński
Z wykształcenia jestem kucharzem , ale to nie przeszkadza mi pisać dla Was tekstów z wielu ciekawych dziedzin , których sam jestem fanem.Piszę dużo i często nie na tak jak trzeba , ale co z tego skoro tak naprawdę liczy się pasja.

Najlepsze recenzje

Video

gallery

Facebook