Różności i nowinki technologia

Droga Mleczna zyskuje nową historię pochodzenia

W wiązkach gwiazd znanych jako gromady kuliste dostrzeżono wskazówki dotyczące dodatkowych połączeń. Diederik Kruijssen, astronom z Uniwersytetu w Heidelbergu w Niemczech, wykorzystał symulacje galaktyk do szkolenia sieci neuronowej do badania gromad kulistych. Kazał mu zbadać ich wiek, makijaż i orbity. Na podstawie tych danych sieć neuronowa mogłaby zrekonstruować zderzenia, które doprowadziły do ​​powstania galaktyk. Potem uwolnił się od danych z prawdziwej Drogi Mlecznej. Program odtworzył znane wydarzenia, takie jak Gaia-Enceladus, a także starszą, bardziej znaczącą fuzję, którą grupa nazwała Kraken.

W sierpniu grupa Kruijssena opublikowała informację o połączeniu Drogi Mlecznej i tworzących ją galaktyk karłowatych. Przewidzieli również istnienie 10 dodatkowych kolizji w przeszłości, które mają nadzieję, zostaną potwierdzone przez niezależne obserwacje. „Jeszcze nie znaleźliśmy pozostałych 10” – powiedział Kruijssen – „ale znajdziemy”.

Wszystkie te połączenia skłoniły niektórych astronomów do zasugerowania, że ​​halo może składać się prawie wyłącznie z gwiazd imigranckich. Modele z lat 60. i 70. XX wieku przewidywały, że większość gwiazd halo Drogi Mlecznej powinna powstać w miejscu. Ale ponieważ coraz więcej gwiazd zostało zidentyfikowanych jako galaktyczni intruzi, astronomowie mogą nie musieć zakładać, że wiele gwiazd, jeśli w ogóle, jest tubylcami, powiedział Di Matteo.

Wciąż rosnąca galaktyka

Droga Mleczna cieszy się stosunkowo spokojną historią w ostatnich eonach, ale przybysze nadal napływają do niej. Obserwatorzy gwiazd na półkuli południowej mogą dostrzec gołym okiem parę galaktyk karłowatych zwanych Wielkim i Małym Obłokiem Magellana. Astronomowie od dawna wierzyli, że ta para jest naszymi niezłomnymi towarzyszami na orbicie, jak księżyce Drogi Mlecznej.

Następnie seria obserwacji Kosmicznego Teleskopu Hubble’a w latach 2006-2013 wykazała, że ​​przypominały one raczej nadchodzące meteoryty. Nitya Kallivayalil, astronom z University of Virginia, zarejestrowała chmury jako gorące z prędkością około 330 kilometrów na sekundę – prawie dwukrotnie szybciej niż przewidywano.

Duże i małe chmury Magellana wznoszą się nad Górą Bromo, aktywnym wulkanem w Parku Narodowym Bromo Semeru Tengger na Jawie w Indonezji.: Gilbert Vancell

Kiedy zespół kierowany przez Jorge Peñarrubia, astronoma z Królewskiego Obserwatorium w Edynburgu, zebrał dane kilka lat później, doszedł do wniosku, że szybkie chmury muszą być niezwykle potężne – być może 10 razy większe niż wcześniej sądzono.

„To było zaskoczenie za niespodzianką” – powiedział Peñarrubia.

Różne grupy przewidywały, że nieoczekiwanie potężne krasnoludy mogą ciągnąć części Drogi Mlecznej, aw tym roku Peñarrubia połączyła siły z Petersenem, aby znaleźć dowód.

Problem z poszukiwaniem ruchu w całej galaktyce polega na tym, że Droga Mleczna to szalejąca zamieć gwiazd, z astronomami spoglądającymi na zewnątrz z jednego z płatków śniegu. Więc Peñarrubia i Petersen spędzili większość czasu na zamknięciu, zastanawiając się, jak zneutralizować ruchy Ziemi i Słońca oraz jak uśrednić ruch gwiazd w halo, tak aby jego zewnętrzna krawędź mogła służyć jako stacjonarne tło.

Kiedy skalibrowali dane w ten sposób, odkryli, że Ziemia, słońce i reszta dysku, na którym siedzą, przechylają się w jednym kierunku – nie w kierunku obecnego położenia Wielkiego Obłoku Magellana, ale w kierunku jego pozycji około miliarda lata temu (galaktyka to ociężała bestia z powolnymi refleksami, wyjaśnił Petersen). Niedawno szczegółowo opisali swoje ustalenia w Astronomia przyrody.

Ślizganie się dysku po halo podważa fundamentalne założenie: Droga Mleczna jest obiektem w równowadze. Może wirować i ślizgać się w przestrzeni, ale większość astronomów zakładała, że ​​po miliardach lat dojrzały dysk i halo ustabilizowały się w stabilnej konfiguracji.

Analiza Peñarrubii i Petersena dowodzi, że założenie to jest błędne. Nawet po 14 miliardach lat fuzje nadal kształtują ogólny kształt galaktyki. Ta świadomość to tylko ostatnia zmiana w sposobie, w jaki rozumiemy wielki strumień mleka po niebie.

„Wszystko, o czym myśleliśmy, że wiemy o przyszłości i historii Drogi Mlecznej” – powiedział Petersen – „potrzebujemy nowego modelu, aby to opisać”.

Oryginalna historia przedrukowane za zgodą Quanta Magazine, niezależna od redakcji publikacja Fundacja Simonsa którego misją jest zwiększanie zrozumienia nauki przez społeczeństwo poprzez omawianie rozwoju badań i trendów w matematyce oraz naukach fizycznych i przyrodniczych.

Więcej świetnych historii WIRED

Zostaw komentarz

Maciek Luboński
Z wykształcenia jestem kucharzem , ale to nie przeszkadza mi pisać dla Was tekstów z wielu ciekawych dziedzin , których sam jestem fanem.Piszę dużo i często nie na tak jak trzeba , ale co z tego skoro tak naprawdę liczy się pasja.

Najlepsze recenzje

Video

gallery

Facebook