Gry

Dzięki tytułom takim jak Battletoads i Grounded, Xbox Game Pass zbliża się coraz bardziej do Netflix

Prawdopodobnie znasz to uczucie: postanowiłeś znaleźć coś nowego w serwisie Netflix, ale w końcu spędzasz więcej czasu na przeglądaniu niż na oglądaniu. Jest ich tak dużo, że wybór może być trudny. Ostatnio mam ten sam problem za każdym razem, gdy włączam konsolę Xbox.

Game Pass, usługa subskrypcyjna Microsoftu, jest podobna do Netflix i innych usług przesyłania strumieniowego wideo, ponieważ za miesięczną opłatą masz dostęp do szerokiej gamy doświadczeń. Jeśli podążasz za marketingiem Microsoftu, będziesz wiedział, że Game Pass to miejsce dla dużych gier firmowych. Dzięki subskrypcji możesz grać w każdy Aureola lub Gears of War tytuł. Kiedy Halo Infinite jest dostępna w przyszłym roku, nie trzeba jej kupować – gra zadebiutuje w ramach subskrypcji Game Pass w dniu premiery.

Jednak stopniowo usługa ta stała się domem dla znacznie większej liczby gier. Hity wciąż istnieją, ale są też mniejsze lub bardziej dziwaczne tytuły, które niekoniecznie sprzedają subskrypcje, ale mogą utrzymać graczy w napięciu po zarejestrowaniu się. Brać Battletoads, na przykład. Gra, która pojawi się jutro, jest prawdopodobnie idealną grą Game Pass.

Uziemiony.

Battletoads to powrót kultowych bijatyk z 1991 roku, który w dużej mierze pozostaje wierny oryginałowi. To znaczy trudne (choć nie całkiem jako kara) przewijanie strony; dziwne, kolorowe poziomy do odkrycia; i humor zaprojektowany tak, by spodobał się 12-latkowi. Jest wiele rzeczy, których nie lubię Battletoads. Aktorstwo głosowe jest warte zachodu i nie przepadam za nowym stylem artystycznym, który daje wrażenie bezpośredniego pokazu wideo z lat 90. Z pewnością nie jest to porównywalne z niedawnym odrodzeniem Streets of Rage, który był być może idealnym współczesnym bijatykiem.

Oto rzecz: nic z tego nie ma znaczenia. Kiedy gra jest dostępna w ramach usługi subskrypcji i nie płacisz za nią bezpośrednio, zmienia to sposób jej oceny. Pomyśl o tym w ten sposób. Obejrzę okropny film jak Jasny na Netflix, ale nigdy nie zapłaciłbym, żeby zobaczyć to w kinie. To samo dotyczy gier. Battletoads nie jest niesamowity i nie jestem odporny na jego wady, ale cieszę się nim na tyle, by grać dalej – i są szanse, że nigdy nie grałbym, gdyby był dostępny tylko jako bezpośredni zakup.

Game Pass zaczyna osiągać masę krytyczną tego rodzaju doświadczeń. Nie tylko gry, które mogą być poniżej średniej, ale interesujące, ale także tytuły, których nie chciałbym wypróbować, gdyby miały dołączoną metkę z ceną. Nie jestem wielkim fanem gier survivalowych, ale tutaj gram w niedawno uruchomione Uziemiony, czyli zasadniczo Kochanie zmniejszyłem dzieciaki: gra. Wcielasz się w małą nastolatkę próbującą przetrwać na podmiejskim podwórku, gdzie mrówki są wielkości małych samochodów, a jedna kropla wody może uratować Ci życie. Fajnie jest po prostu spacerować przez godzinę, obserwując, jak robaki wchodzą ze sobą w interakcje i ucząc się kilku przepisów rzemieślniczych. To także gra, której bym nie doświadczył, gdyby nie była dostępna w ramach subskrypcji Game Pass.

Usługa subskrypcji wymaga czegoś więcej niż tylko wielkich hitów. Aby oglądać, możesz zarejestrować się w serwisie Netflix Wiedźmin, ale potrzebujesz też takich rzeczy jak Zbyt gorący, aby go obsługiwać lub Midnight Diner: Tokyo Stories dopełnić to doświadczenie. Dla mnie biblioteka Game Pass już trafiła w ten słodki punkt. Oprócz Battletoads i Uziemiony, przez ostatnie kilka dni grałem sam Padlina (ekscytująca gra akcji, w której jesteś potworem uciekającym z ludzkiego laboratorium), Spiritfarer (piękna gra menedżerska o śmierci) i oryginał Final Fantasy VII (Myślałem o powrocie do tego od kwietnia).

Padlina.

Ściągnąłem też Kolekcja Master Chief aby odświeżyć moją pamięć wcześniej Nieskończonyuruchomienie i Sea of ​​Thieves ponieważ, cóż, wciąż mam zamiar spróbować. O I Alan Wake, ponieważ nadchodzące rozszerzenie dla Kontrola wprawił mnie w nastrój. Rozważałem też inną rozgrywkę Dragon Quest XI i … cóż, możesz zobaczyć problem tutaj.

Game Pass nie jest doskonały, a godne uwagi tytuły wciąż pojawiają się i znikają, jak każda usługa subskrypcyjna. (Red Dead Redemption II to najnowszy przykład.) Ale to wciąż pierwsza usługa gier, w której tak sparaliżował mnie wybór. Nawet Apple Arcade, z którego nadal korzystam, nie poradził sobie z tym. Zamiast tego raz lub dwa razy w miesiącu wychodzi ciekawa gra, gram w nią na iPadzie, a potem zapominam o usłudze, dopóki nie dostanę nowego powiadomienia. Nie mam kolejki w Apple Arcade tak jak na moim Xboksie.

Teraz potrzebuję tylko pomocy, aby dowiedzieć się, w co grać dalej.

Zostaw komentarz

Maciek Luboński
Z wykształcenia jestem kucharzem , ale to nie przeszkadza mi pisać dla Was tekstów z wielu ciekawych dziedzin , których sam jestem fanem.Piszę dużo i często nie na tak jak trzeba , ale co z tego skoro tak naprawdę liczy się pasja.

Najlepsze recenzje

Video

gallery

Facebook