Media

Firmy technologiczne nie muszą być przerażające, aby zarabiać pieniądze

Czasami naprawdę źle.

W 2008 roku usłyszałem o nowej, zabawnej wyszukiwarce o nazwie DuckDuckGo, rzuciłem okiem i przewidziałem, że umrze szybką śmiercią. W końcu wtedy Google się rozwijało, a pola technologii były zaśmiecone wrakami konkurencyjnych wyszukiwarek, jak statki kosmiczne wystrzelone z nieba. Jak nowy mógł odnieść sukces? (A z takim imieniem?)

Co gorsza, model biznesowy DuckDuckGo płynął pod prąd. Jego główną cechą było zobowiązanie do zachowania prywatności: jego kod w ogóle Cię nie śledził. Z pewnością wspaniały pomysł! Ale wydawało się, że to finansowe samobójstwo, kiedy wszyscy inni giganci technologiczni – Google oraz wschodzący Twitter i Facebook – ścigali się w przeciwnym kierunku, aby zbudować kapitalistyczne narzędzia inwigilacji do zebrania jak największej ilości danych o tobie. „Big Data” było hasłem konferencji technologicznych, a dyrektorzy techniczni obiecali, że ucztowanie na każdym działaniu – i personalizacja ich usług – przyniesie wspaniałe korzyści. Otrzymasz wyniki wyszukiwania (lub kanały mediów społecznościowych) dostosowane dokładnie do Twoich zainteresowań; mogliby zaoferować reklamodawcom kierowanie laserowe. Ci hipisi z DuckDuckGo? Cudowny model biznesowy, ludzie. Powodzenia.

Od ponad dziesięciu lat DuckDuckGo produkuje mnóstwo ciasta. Stało się dochodowe w 2014 roku i tak pozostało.

W zeszłym roku ruch firmy wzrósł ponad dwukrotnie. Zrobił to bez przerażającego nadzoru: wszystko, co robi, to użycie słów kluczowych wpisanych w pasku wyszukiwania – „najlepsza drukarka atramentowa”, „hotele w Bostonie” – aby dostosować reklamę do tego wyszukiwania. Nazywa się to kierowaniem „kontekstowym”, różniącym się od „behawioralnego” śledzenia tajnej policji, które napędza reklamy na wielu platformach technologicznych i tworzy gigantyczną dokumentację Twojej aktywności online. DuckDuckGo nie zachowuje nawet informacji o wyszukiwaniu. Za każdym razem, gdy ładujesz wyszukiwarkę, jesteś obcy.

„Zakwestionowaliśmy założenie: czy naprawdę musisz śledzić ludzi, aby zarabiać na ch? A nasza odpowiedź brzmi: nie ”, mówi mi Gabriel Weinberg, założyciel i dyrektor generalny DuckDuckGo. Zauważa, że ​​część sukcesu firmy polega na tym, że znaczna część ludzi chce większej prywatności. Badanie Pew Research Center wykazało, że 81 procent Amerykanów uważa, że ​​wady śledzenia danych przeważają nad korzyściami.

Rzeczywiście, sukces DuckDuckGo sugeruje, bardziej stanowczo, że wiele argumentów biznesowych Doliny Krzemowej na temat zbierania danych jest całkowicie błędnych. Mówią, że muszą to robić, aby produkować atrakcyjne produkty: personalizacja ich produktów pomaga nam maksymalnie „zaangażować się”, a tym samym zarabiać na ch. A jednak oto firma technologiczna, która uniknęła praktykowania kapitalizmu nadzoru; po prostu ćwiczy regularny kapitalizm.

Do tej pory wady hiper-personalizacji są dobrze znane, szczególnie w kanałach Facebooka, Twittera i YouTube – bańki filtrujące, polaryzacja, dezinformacja o dzikich oczach. Oczywiście media społecznościowe nie są bezpośrednio porównywalne z wyszukiwaniem, ale kiedy spoglądasz na sukces Weinberga, pojawia się pytanie: czy całe to dostosowywanie i śledzenie było konieczne w pierwszej kolejności?

„Wiele firm mogłoby nadal przynosić zyski, gdyby zdecydowały się pójść tą drogą” – mówi Weinberg. „Mogą być trochę mniej dochodowe. Ale wiesz, wygląda na to, że… czy ten dodatkowy zysk jest wart całego tego społecznego wpływu i problemów? Uważamy, że tak nie jest ”. Nawet niektórzy nabywcy reklam zastanawiają się, czy niekończące się śledzenie działa; ankieta przeprowadzona przez Digiday wykazała, że ​​45 procent wykonawców reklam nie widziało „żadnych znaczących korzyści” ze śledzenia behawioralnego, a 23 procent stwierdziło, że generuje przychody upadek.

Techlash ostatnich kilku lat rzucił światło na szkody technologii, a nieprzyjemne rzeczy, które są ujawniane, czasami sprawiają, że myślisz: Człowieku, nowoczesna technologia to przekleństwo! Ale w sukcesie DuckDuckGo widać, że nasze kłopoty wynikają w mniejszym stopniu z technologii tech qua tech – z samego istnienia mikroprocesorów, kabli światłowodowych i kodu – niż z modeli biznesowych związanych z technologią.

Wyjście z modeli biznesowych opartych na inwigilacji nie będzie łatwe. Moglibyśmy stworzyć politykę publiczną, która utrudniłaby zbieranie danych osobowych, jak mówi Shoshana Zuboff, autorka Era kapitalizmu nadzoru, wskazuje. Albo moglibyśmy rozbić wielkie monopole technologiczne na mniejsze firmy, które w rzeczywistości muszą ze sobą konkurować, zwiększając prawdopodobieństwo, że będą oferować klientom to, czego chcą, jak twierdzi senator Elizabeth Warren.

Każda z tych poprawek wymaga od ustawodawców zdecydowanego działania przeciwko potężnym firmom, co nie jest oczywiste. Warto jednak naciskać. Dzisiejsze przerażające modele biznesowe zostały znormalizowane w Dolinie Krzemowej. Jeśli chcemy, aby więcej firm podążało ścieżką DuckDuckGo, potrzebują wszelkiej możliwej pomocy.


Jeśli kupisz coś za pomocą linków w naszych historiach, możemy otrzymać prowizję. To pomaga wspierać nasze dziennikarstwo. Ucz się więcej.


Więcej świetnych historii WIRED

Zostaw komentarz

Maciek Luboński
Z wykształcenia jestem kucharzem , ale to nie przeszkadza mi pisać dla Was tekstów z wielu ciekawych dziedzin , których sam jestem fanem.Piszę dużo i często nie na tak jak trzeba , ale co z tego skoro tak naprawdę liczy się pasja.

Najlepsze recenzje

Video

gallery

Facebook