FotoGry

Fujifilm wskakuje do gry z kamerami vloggerów z X-S10

Firma Fujifilm właśnie ogłosiła nowy aparat z serii bezlusterkowców X-S10. Nowy model jest trochę odejściem od innych aparatów Fujifilm i zawiera schemat sterowania, który będzie znany strzelcom z innych systemów kamer. Ma również wiele funkcji przyjaznych dla vlogerów, w tym w pełni przegubowy wyświetlacz, stabilizację obrazu w ciele i wejście mikrofonowe.

X-S10 będzie dostępny od listopada w cenie 999,95 USD bez obiektywu. Będzie również wyposażony w obiektyw 18-55 f / 2,8-4 za 1399,95 USD lub obiektyw 16-80 f / 4 za 1499,95 USD.

W przeciwieństwie do innych aparatów Fujifilm, takich jak X-T4, X-T3 czy X-T30, X-S10 rezygnuje z tradycyjnego czasu otwarcia migawki, czułości ISO i pokręteł kompensacji ekspozycji na rzecz pokrętła trybu oraz sterowania z przodu iz tyłu tarcze, podobnie jak wiele aparatów Canon, Nikon i Sony. Ma również nieopisaną tarczę na lewym ramieniu do przełączania między 18 symulacjami filmu X-S10. Ta konfiguracja będzie obca dla obecnych właścicieli Fujifilm, ale może sprawić, że aparat będzie bardziej atrakcyjny dla tych pochodzących z innych systemów.

Wierzchołek X-S10 będzie wyglądał raczej obco dla wielu strzelanek Fujifilm, ale znajomy dla wszystkich innych.

X-S10 ma również wyraźny uchwyt, który jest większy niż w większości wcześniejszych aparatów Fujifilm. Uchwyt ułatwia trzymanie aparatu jedną ręką i eliminuje potrzebę dodawania akcesoriów w celu usprawnienia obsługi. Niestety, uchwyt nie jest wystarczająco duży, aby pomieścić większą baterię X-T4 – X-S10 wykorzystuje tę samą baterię W126S o pojemności 1260 mAh, którą można znaleźć w wielu starszych aparatach Fujifilm. Rezygnuje również z podwójnych gniazd na karty SD, które można znaleźć w modelach z wyższej półki i wystarcza na jedno gniazdo UHS-I.

Podobnie jak X-T4, Fujifilm przedstawia X-S10 jako aparat hybrydowy, co oznacza, że ​​powinien spodobać się zarówno fotografom, jak i filmowcom. Ma ten sam 26,1-megapikselowy czujnik CMOS X-Trans IV, X-Processor 4 i system autofokusa, co X-T3 i X-T4, ale nie do końca pasuje do tych modeli pod względem możliwości wideo. X-S10 może nagrywać 4: 2: 2 10-bitowe wideo 4K przy 30 klatkach na sekundę, ale tylko do zewnętrznego rejestratora – nagrywanie wewnętrzne jest ograniczone do 4: 2: 0 8-bitowego. Zachowuje jednak funkcje wideo, takie jak szybkie wideo Full HD przy 240 fps, F-Log i zebry.

Fujifilm twierdzi, że pięcioosiowy system stabilizacji obrazu w korpusie (IBIS) w X-S10 jest zarówno o 30 procent mniejszy, jak i o 30 procent lżejszy niż ten używany w X-T4. Dzięki temu sam aparat jest bardziej kompaktowy, ale zapewnia około pół stopnia kompensacji drgań w porównaniu z X-T4, maksymalizując przy 6 stopniach.

Gniazdo mikrofonowe X-S10 jest zamontowane nad przegubowym zawiasem ekranu dotykowego, więc kabel mikrofonowy nie blokuje widoku ekranu, gdy jest odwrócony, ale nie ma gniazda słuchawkowego. W pudełku znajduje się adapter USB-C do 3,5 mm do monitorowania dźwięku, chociaż port USB-C blokuje ekran, gdy jest odwrócony.

X-S10 ma wbudowane gniazdo mikrofonowe i port USB-C, którego można używać do monitorowania poziomów dźwięku, a także do ładowania baterii.

Uchwyt X-S10 jest bardziej znaczący niż w poprzednich aparatach Fujifilm.

Jako model niższego poziomu niż X-T4 za 1600 USD, X-S10 zawiera kilka ulepszeń trybów automatycznej ekspozycji. Nowa funkcja umożliwi aparatowi automatyczne wybieranie między symulacjami filmu Provia, Velvia i Astia, w zależności od kontekstu ujęcia, a ustawienie Shooting Priority Auto (Automatyka z priorytetem fotografowania) pozwala powiedzieć aparatowi, jaką scenę fotografujesz i na którą to stamtąd. Oprócz plików JPEG można teraz także rejestrować obrazy RAW w trybach automatycznych, czego nie można zrobić w innych aparatach Fujifilm.

Miałem okazję przez chwilę skorzystać z przedprodukcyjnego X-S10 przed dzisiejszym ogłoszeniem. Jako ktoś, kto fotografuje aparatami Fujifilm przez prawie dekadę zarówno do pracy zawodowej, jak i osobistej, uznałem schemat sterowania X-S10 za odstręczający i pragnąłem cofnąć czas otwarcia migawki i kompensację ekspozycji. Zauważyłem również, że aparat nie jest tak konfigurowalny, jak bym chciał – zamiast siedmiu niestandardowych trybów jest tylko cztery, a górne lewe ramię ograniczało się tylko do dostosowania symulacji filmu, co nie jest czymś, czego potrzebuję. tarcza dedykowana.

Nieopisane pokrętło w lewym górnym rogu służy do przełączania między symulacjami filmu.

Ale nie jestem rynkiem docelowym dla X-S10; to miliony ludzi, którzy robią zdjęcia aparatami Canon, Nikon, Panasonic lub Sony, którzy być może wcześniej unikali aparatów Fujifilm. Ci strzelcy mogli nie spodobać się systemowi kontroli powrotu Fujifilm lub mogą mieć styl strzelania, który działa lepiej z przednimi i tylnymi pokrętłami sterowania. A może są vlogerami, a ja zdecydowanie nie, i chcą czegoś, co można wyciągnąć na wyciągnięcie ręki i dać stabilne ujęcie.

Opierając się na moich rozmowach z przedstawicielami Fujifilm, wydaje się, że X-S10 jest pierwszym z nowej linii aparatów firmy i raczej nie będzie jednorazowy. Jeśli okaże się hitem, firma najprawdopodobniej pójdzie za nim z następcą lub wersją z wyższej półki – format nazewnictwa pozostawia „X-S1” szeroko otwarte dla tego potencjalnego modelu. Ale powiedziano mi, że tradycyjne aparaty Fujifilm nigdzie się nie wybierają, a X-S10 nie zastępuje modeli takich jak X-T30 czy X-T4.

Ekran można zamknąć, chociaż z tyłu X-S10 jest mniej przycisków niż w innych aparatach Fujifilm.

Fujifilm wkracza jednak w konkurencyjną przestrzeń, ponieważ Sony, Canon i Panasonic wypuściły w tym roku modele dostosowane do aspirujących vlogerów. X-S10 jest lepiej wyposażony niż wszystkie te modele, a Fujifilm przez lata poczynił postępy w ulepszaniu możliwości nagrywania wideo swoich kamer, ale będziemy musieli zobaczyć, czy stanie się ulubionym vlogerem, takim jak Sony lub Panasonic. .

Fotografia: Dan Seifert / The Verge

Zostaw komentarz

Maciek Luboński
Z wykształcenia jestem kucharzem , ale to nie przeszkadza mi pisać dla Was tekstów z wielu ciekawych dziedzin , których sam jestem fanem.Piszę dużo i często nie na tak jak trzeba , ale co z tego skoro tak naprawdę liczy się pasja.

Najlepsze recenzje

Video

gallery

Facebook