Media

Internetowe aplikacje randkowe to właściwie rodzaj katastrofy

Kiedy przyszedł rozmawiając o szkodliwym wpływie mediów społecznościowych na dzieci, czułem się jak Will Smith w Ja robotem: „Dlaczego nikt mnie nie słucha?” Po tym, jak w 2016 roku napisałem książkę o dziewczynach i mediach społecznościowych, otrzymałem wiele sprzeciwów od ludzi, którzy oskarżali mnie o bycie luddyką lub wzniecanie paniki moralnej. Zmieniło się to z biegiem czasu, kiedy zalew badań niestety połączył korzystanie z mediów społecznościowych u dziewcząt z rosnącym poziomem lęku i depresji, utratą poczucia własnej wartości, a nawet samobójstwami. Dzisiaj nie sądzę, by ktokolwiek twierdził, że media społecznościowe są pozbawione znaczących zagrożeń dla dzieci i nastolatków.

Ostatnio to samo czuję, jeśli chodzi o inny trend technologiczny: randki online. Tutaj jesteśmy w techlashu – są śledztwa rządowe i zainteresowanie mediów wszystkim, od rozpowszechniania dezinformacji przez Big Tech po podważanie demokracji. A jednak generalnie nadal istnieje bezproblemowe, jeśli nie wręcz uroczyste, podejście do Big Dating – takie jak Tinder, Match, OkCupid, Bumble, Badoo i inni giganci usług randkowych, którzy obecnie zajmują branżę wartą wiele miliardów dolarów i mają setki milionów użytkowników na całym świecie.

Podczas gdy Facebook i Google stoją w obliczu nieustannej kontroli, firmom Big Dating uchodzi na sucho skandaliczny brak odpowiedzialności. Być może dzieje się tak dlatego, że politycy i redaktorzy boją się wyglądać jak „starzy” lub pruderii, kwestionując, co robią młodzi ludzie. (Oskarżono mnie, że jestem jednym i drugim, kiedy w 2015 roku napisałem wirusową historię, która mówiła o mizoginii w kulturze aplikacji randkowych). A może dlatego, że użytkownicy, którzy najbardziej krzywdzą te platformy, nie są prostymi białymi mężczyznami. W końcu to kobiety i dziewczęta najczęściej cierpią z powodu nadużyć randek online, a także osoby kolorowe i osoby ze społeczności LGBTQ. Czy te uprzedzenia mogą wyjaśniać te zaślepienia?

Są to pytania, które zadawałem sobie w ciągu ostatniego roku, gdy media wciąż krążyły historie o tym, jak randki internetowe, które wzrosły podczas pandemii, rzekomo uratowały ludzi przed samotnością i pomogły im poradzić sobie podczas kwarantanny. Ale zgłaszając moją nową książkę, Nic osobistego: Moje sekretne życie w aplikacji randkowej Inferno, Szybko stało się dla mnie jasne, że doniesienia o czatach wideo z komedii romskiej i randkach z dystansem społecznym są dalekie od rzeczywistości. W rzeczywistości sposoby, w jakie Big Dating czerpało zyski z nowo zniewolonej publiczności – ludzi, którzy czują, że nie mogą umawiać się na randki w żaden inny sposób niż na jej platformach – sprowadzają się do lekcji poglądowej o kapitalizmie katastroficznym.

W ciągu ostatnich ośmiu lat rozmawiałem z setkami ludzi o ich doświadczeniach z aplikacjami randkowymi. A kultura randek online stała się nie mniej bezosobowa od czasu pandemii, według źródeł, z którymi rozmawiałem, głównie kobiety w wieku od 25 do 60 lat. Wielu mężczyzn na tych platformach czuło się nie mniej uprzedmiotowione. Nadal byli proszeni o wysyłanie aktów od facetów, którzy nie starali się ich poznać, i nadal byli pytani, czy chcą się po prostu połączyć, niezależnie od niebezpieczeństwa zarażenia koronawirusem: „Kwarantanna i chłód?”

„Poddano mnie kwarantannie z moją długoletnią dziewczyną”, powiedział profil Tindera przedstawiający mężczyznę, który mi przysłał, „ale kto wie, jak długo jeszcze wytrzymamy. Odwróć moją uwagę, proszę. ”

Ten rodzaj przypadkowej mizoginii jest powszechny w serwisach randkowych, podobnie jak jawne nękanie. Badanie przeprowadzone w 2020 roku przez Pew wykazało, że 57 procent użytkowników portali randkowych w wieku od 18 do 34 lat przyznało, że ktoś wysłał im wiadomość o charakterze jednoznacznie seksualnym lub niezamówiony obraz. Sześć na 10 kobiet w wieku poniżej 35 lat stwierdziło, że ktoś nadal kontaktował się z nimi po tym, jak powiedział, że nie są zainteresowani, a 44 procent stwierdziło, że ktoś na portalu randkowym nazwał je obraźliwym imieniem.

Osoby kolorowe również rutynowo doświadczają nikczemnych form nękania na portalach randkowych. Widzą profile pełne rasistowskich wypowiedzi w postaci „preferencji”, takich jak „Żadnych czarnych” lub „Żadnych Indian, ani Azjatów, ani Afrykanów”. Badanie przeprowadzone przez Cornell w 2018 roku ujawniło rasistowskie uprzedzenia w algorytmach serwisów randkowych, które, jak stwierdzono, umożliwiają „użytkownikom, którzy mają intymne uprzedzenia, świadome lub nie”, „nadal podejmować intymne decyzje oparte na tych uprzedzeniach” – co zapewne wzmacnia rasizm w prawdziwe życie. W międzyczasie osoby transpłciowe nieustannie zgłaszają, że mają zakaz dostępu do witryn randkowych tylko z tego, że są trans.

Zostaw komentarz

Maciek Luboński
Z wykształcenia jestem kucharzem , ale to nie przeszkadza mi pisać dla Was tekstów z wielu ciekawych dziedzin , których sam jestem fanem.Piszę dużo i często nie na tak jak trzeba , ale co z tego skoro tak naprawdę liczy się pasja.

Najlepsze recenzje

Video

gallery

Facebook