Różności i nowinki technologia

Jak opuścić kosmos i (bezpiecznie) rozbić się z powrotem na Ziemię

Porównuję doświadczenie lądowania w promie kosmicznym do przyjemnego, płynnego lądowania Sił Powietrznych. Wróćmy jednak do EI (400 000 stóp nad powierzchnią Ziemi) i przełączmy naszą narrację na Sojuz, ponieważ istnieją inne przymiotniki opisujące to doświadczenie. Jeśli powrót na Ziemię wahadłowcem jest jak podróż samolotem pasażerskim, to przebywanie w Sojuzie jest jak jazda na kuli do kręgli.

Rosyjska kapsuła kosmiczna Sojuz TMA-15M przewożąca załogę Międzynarodowej Stacji Kosmicznej rosyjskiego kosmonauty Antona Szkaplerowa, amerykańskiego astronauty Terry’ego Virtsa i włoskiej astronautki Samanthy Cristoforetti ląduje na odległym obszarze poza miastem Dzhezkazgan w Kazachstanie 11 czerwca 2015 r.: IVAN SEKRETAREV / AFP / Getty Images

Pierwsza zauważalna różnica nastąpiła wkrótce po EI, kiedy wróciliśmy do atmosfery. Tym razem wydarzyło się to w dzień. Kapsuły, takie jak Sojuz, Apollo, SpaceX Dragon i Boeing CST-100, wykorzystują kąt przechylenia tak samo, jak robi to samolot do skrętu, choć znacznie mniej skutecznie. Podczas gdy wahadłowiec miał zasięg przekraczający 1000 mil, kapsuła powracająca z orbity może zazwyczaj skręcić tylko 50 mil w lewo lub w prawo. Gdy zbliżaliśmy się do Afryki, przechyliliśmy się w prawo, a kiedy wyjrzałem przez właz w dół, poruszaliśmy się szybko! Nie zauważysz swojej prędkości na orbicie, 250 mil nad planetą, ale do tego czasu byliśmy już tylko około 50 mil nad pustyniami i górami, i nadal poruszaliśmy się z prędkością kilku mil na sekundę. Było to tak imponujące, że nabazgrałem sobie kilka niezrozumiałych notatek na nakolanniku, próbując narysować ulotny widok, zgarbiony w tej małej kapsule i nieporęcznym skafandrze.

Faktyczna faza EI również była nieco inna. Chociaż widziałem tę samą czerwoną / pomarańczową / różową poświatę z mojego okna, Sojuz był znacznie bardziej gwałtowny. Przede wszystkim Sojuz podzielił się na trzy części z wielkim hukiem kilka minut przed EI: pusty moduł orbitalny, moduł zniżania, w którym byliśmy, i bezzałogowy moduł serwisowy. Po uderzeniu w atmosferę spłonął zewnętrzny koc termiczny Sojuza. Nigdy nie byłem w latającym pojeździe, który dosłownie rozpadał się podczas lotu, ale na szczęście było to według projektu. Myśl ‘Mam nadzieję, że ta dezintegracja w końcu się zatrzyma“ przeszło mi przez myśl, ale w żadnym wypadku nie mogłem nic zrobić. Kiedy patrzyłem, jak kawałki koca (i kto wie co jeszcze) przelatują pod moim oknem, słychać było ciągłe walenie i szarpanie. Potem spadochron. Mieliśmy odprawę z członkami załogi, którzy robili to już wcześniej, i po prostu powiedzieli: „Będziesz myśleć, że umrzesz, ale nie martw się, nie będziesz”. I wiesz co? Czułem się, jakbyśmy umarli. Ale dzięki odprawie Samantha Cristoforetti, moja włoska koleżanka z załogi, Anton Shkaplerov, mój rosyjski kolega z załogi i dowódca Sojuz, i ja świetnie się bawiłem, gdy wypadła spadochron hamujący. Hukaliśmy, wrzeszczeliśmy i wrzeszczeliśmy po rosyjsku: „Rooskiy gorkiy!” Co oznacza „szalona kolejka górska!” W społeczności F-16 nazwalibyśmy tę fazę lotu „Mr. Dzika jazda Ropucha ”. Przewracanie się trwało kilka minut, aż w końcu spadochron główny otworzył się i byliśmy stabilni i spokojni, z powrotem przy 1 g.

Zapisz się dzisiaj

Potem przyszło czekać, gdy powoli zeszliśmy pozostałe kilka tysięcy stóp na kazachski step. Właśnie wtedy, gdy wydawało się, że wszystko się ułożyło, siedzenie gwałtownie podniosło się, unosząc się o stopę ponad dno statku kosmicznego. To pozwoliło amortyzatorowi nieco złagodzić uderzenie. Każdy członek załogi ma swoją własną kanapę, dopasowaną do jego ciała; mój został odlany około dwa lata wcześniej, w fabryce Energia pod Moskwą. Podczas tej procedury zakładasz białą, długą bieliznę, aby zakryć całą skórę i opuszczasz dźwigiem w mokry gips. Kiedy w końcu ustawia, wyciągają cię i voilà, masz wyściółkę siedziska, która jest uformowana dla twojego ciała. Kiedy rosyjscy technicy kończą to siedzenie, ręcznie wyrzeźbili dodatkowe miejsce nad górną częścią twojego hełmu, a ja wykorzystałem każdy jego kawałek. Na Ziemi pasuję bez problemu, ale po 200 dniach w kosmosie urosłem o kilka centymetrów i czubek mojej głowy przylegał do górnej części wkładki siedziska.

Zostaw komentarz

Maciek Luboński
Z wykształcenia jestem kucharzem , ale to nie przeszkadza mi pisać dla Was tekstów z wielu ciekawych dziedzin , których sam jestem fanem.Piszę dużo i często nie na tak jak trzeba , ale co z tego skoro tak naprawdę liczy się pasja.

Najlepsze recenzje

Video

gallery

Facebook