Gry

O mikrofonach, muzyce i naszym długim roku korzystania z ekranu

Ponieważ idealizował północ i często rozmyślał o samotności, Gould po 1964 roku jest uważany za pustelnika. Ale został ukryty tylko jeśli nie liczyć telefonów, fotografii, nagranego dźwięku, nagranego wideo i szybkich sieci dystrybucyjnych. Przez dwie elektroniczne dekady Gouldowi udało się być nigdzie i wszędzie. Choć często przebywał w sekwestracji, zapełnił dziesiątki milionów telewizorów, kin, radia samochodowe i ostatecznie przestrzeń kosmiczną, kiedy w 1977 roku jego oszałamiająca interpretacja Bacha Dobrze zahartowany Clavier został wystrzelony z ziemskiej atmosfery w fonograficznej kapsule czasu na pokładzie statku kosmicznego Voyager. Goulda mogą najlepiej doświadczyć ciekawscy istoty pozaziemskie, z przyzwoitymi gramofonami lub przynajmniej działającym ESP.

Gould uwielbiał muzykę pop, w tym Petulę Clark; nazwał głos Barbry Streisand „instrumentem o nieskończonej różnorodności i zasobach brzmieniowych”. I chociaż sam miał słuch doskonały, urzekły go niezwykłe głosy, fałszywie lub w inny sposób. W hołdzie (być może) dla Bacha wynalazł formę filmu dokumentalnego znaną jako kontrapunkt, w którym przemawiające głosy nakładają się na dziwne efekty. Najbardziej sugestywnym przykładem jest film Goulda o ponurej kanadyjskiej tundrze, Idea Północy, który z łatwością plasuje się wśród najbardziej awangardowych produktów w YouTube.

Chociaż nucił kompulsywnie podczas gry, unikał ściskania dłoni w obawie przed chorobą, uzależnił się od leków na receptę i ubierał się na zimową burzę bez względu na pogodę, Gould zdołał pozostać w migotaniu elektrycznej ekscentryczności, nigdy nie pogrążając się w monotonii szaleństwa. Ta delikatna równowaga psychiczna jest namacalna w uczonych nawijaczach łodyg, które dostarczał prosto do kamery. Przejawia się to w jego eksperymentalnych kolażach akustycznych i niezliczonych audycjach radiowych, które nagrywał. Gould też godzinami rozmawiał z przyjaciółmi i nieświadomymi znajomymi przez telefony stacjonarne i automaty, czasami usypiając towarzyszy, gdy wygłaszał teorie wszystkiego, jednoosobowy pejzaż dźwiękowy, którego zmienne rytmy mowy były niesamowicie podobne do jego gry na pianinie. „Żaden najwyższy pianista nigdy nie oddał serca i umysłu tak przytłaczająco, pokazując się tak oszczędnie”, powiedział bliski przyjaciel Goulda, skrzypek Yehudi Menuhin.

Gould stał się kimś, kto może być teraz znany jako muzyk pandemiczny. Tim Page, krytyk muzyczny i bliski powiernik Goulda, został zapytany w zeszłym roku, co jego przyjaciel mógł zrobić z życia w kwarantannie. – Glenn pokochałby internet – odparła Page. „Był germofobem i nie lubił zbyt wielu kontaktów fizycznych. Ale podobałyby mu się takie rzeczy jak Skype i Facebook [so he could] nadal ciesz się jego przyjaźniami, zachowując dystans”. Rzeczywiście, Gould był w swojej najlepszej formie z dystansu— z dala od barokowej komnaty i nowoczesnej sceny, zaszył się, gdzie mógł wysłać sygnał do tylko jednej osoby, samotnej, tak jak on, bojącej się dotyku, przez te same niezamieszkane kanadyjskie przestrzenie, które inspirowały filozofa mediów Marshalla McLuhana, częsty rozmówca Goulda.

Zostaw komentarz

Maciek Luboński
Z wykształcenia jestem kucharzem , ale to nie przeszkadza mi pisać dla Was tekstów z wielu ciekawych dziedzin , których sam jestem fanem.Piszę dużo i często nie na tak jak trzeba , ale co z tego skoro tak naprawdę liczy się pasja.

Najlepsze recenzje

Video

gallery

Facebook