Media

Plany wyborcze Big Tech mają ślepą plamę: wpływowcy

W miesiącach przed wyborami w 2016 roku Samuel Woolley bardzo martwił się wykorzystywaniem botów do przechwytywania politycznych rozmów online. Woolley, dyrektor badań propagandowych na University of Texas w Austin’s Center for Media Engagement, stwierdził, że komuś jest przerażająco łatwe zarażanie sieci fałszywymi komentarzami i postami z automatycznej sieci botów. Co powstrzymałoby kandydata lub grupę zewnętrzną przed bombardowaniem mediów społecznościowych sztucznymi pochwałami lub oczernianiem przeciwnika? Na szczęście platformy takie jak Facebook i Twitter opracowały strategie ukierunkowane na tego rodzaju zachowania. Więc teraz, zamiast botów do ulepszania przekazów politycznych, Woolley mówi: „Widzieliśmy więcej wykorzystania prawdziwych użytkowników”.

Przez „prawdziwych użytkowników” Woolley rozumie osoby mające wpływ. Jego grupa badawcza śledziła, w jaki sposób grupy polityczne – od kandydatów po PAC po organizacje zewnętrzne – coraz częściej zwracają się do twórców cyfrowych w ramach swoich kampanii. To nie tylko wpływowe osoby z ogromną liczbą obserwujących. Jasne, Brad Pitt zrobił reklamę kampanii dla Joe Bidena, ale Woolley twierdzi, że bardzo widoczne rekomendacje celebrytów przyćmiewają kampanie wykorzystujące nanoinfluencer, które mają mniej niż 10 000 obserwujących. Według niedawnego raportu branżowego ci skromniejsi wpływowi mają zwykle bliższe relacje z publicznością, a także większe zaangażowanie – dwa razy większe niż większe osoby mające wpływ. Tego rodzaju autentyczne połączenie jest cenne dla każdego reklamodawcy, niezależnie od tego, czy jest to marka odzieżowa, czy kandydat ubiegający się o urząd.

„Świat kampanii jest o wiele lat za światem marek, a influencer marketing jest już ogromny w świecie marek, więc byłbym bardzo zaskoczony, gdyby to się nie poprawiło w ciągu najbliższych kilku lat” – mówi Ana Goodwin, która niedawno współautowała biały papier z Woolleyem. (Grupa napisała również artykuł na ten temat dla WIRED tego lata).

Czytaj więcej

Firmy zajmujące się mediami społecznościowymi zmieniły swoją politykę reklamową od czasu wyborów w 2016 r., Po tym, jak odkryto, że rosyjscy aktorzy atakują wyborców w USA za pomocą płatnych reklam na platformach takich jak Facebook. Teraz niektóre platformy, takie jak Twitter i TikTok, całkowicie umyły ręce z płatnych treści politycznych. Facebook zdecydował na początku tego miesiąca o wstrzymaniu reklam związanych z wyborami po zamknięciu sondaży 3 listopada; we wtorek Google ogłosił, że zrobi to samo. Facebook nałożył również moratorium na wyświetlanie nowych reklam politycznych w tym tygodniu przed wybory. Ale te decyzje niewiele wpływają na branżę, czyli szarą strefę między reklamą a treściami organicznymi. „Jeśli myślimy o sposobach wykorzystania różnych rodzajów strategii i technologii w kampaniach, to nanoinfluencer są zdecydowanie jednymi z najbardziej nowatorskich i problematycznych” – mówi Woolley.

Przepisy dotyczące internetowych reklam politycznych w Stanach Zjednoczonych mają ponad dekadę i mają wiele martwych punktów. Podczas gdy Federalna Komisja Handlu wymaga teraz od influencerów ujawniania płatnych partnerstw z markami, na przykład Federalna Komisja Wyborcza milczy. (Jedna z prób aktualizacji prawa ery internetu, Ustawa o uczciwych ch, utknęła w martwym punkcie w Kongresie). W rezultacie, pilnowanie krzyżowania się kampanii wyborczych i kampanii influencerów w dużej mierze spadło na platformy.

Facebook i Instagram, gdzie ma miejsce większość tych działań, proszą wpływowych – w tym osoby pracujące przy kampaniach politycznych – o korzystanie z narzędzi do tworzenia treści z marką. Kandydaci, PAC i partie polityczne mogą być oznaczani w treści marki; Osoby mające wpływ mogą również oznaczać, że post jest reklamą, używając informacji „opłacone przez”, chociaż reklamy te nie pojawią się w Bibliotece reklam Facebooka razem z innymi mi politycznymi. Mimo to polityka jest trudna do wyegzekwowania. Jeśli chodzi o marketing influencerów, Facebook nie może śledzić, kto jest płacony, ile i przez kogo, ponieważ pieniądze przechodzą poza platformę. Innymi słowy, często nie ma sposobu, aby odróżnić płatne stanowisko od osobistego poparcia kandydata, chyba że influencer to ujawni.

Zdefiniowanie „płatnego” partnerstwa również może być trudne. „Marki również dużo prezentują, pamiętajcie, więc wynagrodzenie można zdefiniować bardzo szeroko” – mówi Elma Beganovich, współzałożycielka agencji marketingu cyfrowego Amra & Elma. „Niektórzy klienci powiedzą„ dostarczony przez Diora ”, jeśli coś jest podarowane przez Diora.” Jeśli grupa polityczna wynagradza wpływowych nie gotówką, ale dostępem lub łupem kampanii, Beganovich mówi, że nie ma jeszcze standardowego terminu na określenie związku. „Więc jak to ujawnisz? Jaki jest prawidłowy hashtag? To bardzo nowa przestrzeń ”.



Zostaw komentarz

Maciek Luboński
Z wykształcenia jestem kucharzem , ale to nie przeszkadza mi pisać dla Was tekstów z wielu ciekawych dziedzin , których sam jestem fanem.Piszę dużo i często nie na tak jak trzeba , ale co z tego skoro tak naprawdę liczy się pasja.

Najlepsze recenzje

Video

gallery

Facebook