Różności i nowinki technologia

Prognoza wyborów odzwierciedla: mamy zbyt wiele sondaży

Naukowiec Ziemi kolega napisał do mnie w tym tygodniu z pytaniem o wybory. W branży prognozowania klimatu, pisał, często używa się „wytrwałości” – to znaczy założenia, że ​​warunki pozostają niezmienione z roku na rok – jako warunku kontrolnego i podstawy porównań. Chciał wiedzieć, co by się stało, gdybyś zastosował tę samą logikę do polityki wyborczej: czy tegoroczne prognozy z sondaży były lepsze niż te, które można uzyskać, domyślając się, że wyniki z 2016 roku się powtórzą?

Czytaj więcej

Moja szybka odpowiedź brzmiała: nie, metoda wytrwałości nie zadziałała. Gdybyś tylko skopiował wyniki z 2016 roku, odniósłbyś zwycięstwo republikanów, a od czwartku wygląda na to, że Joe Biden wygrał wybory prezydenckie dzięki zwycięstwom w wielu kluczowych stanach i nieco wyższym odsetku głosów krajowych niż Hillary Clinton otrzymała cztery Lata temu. Ale możemy zrobić coś lepszego. Politolodzy opracowali modele, które dobrze radzą sobie z prognozowaniem liczby głosów w kraju w oparciu o tak zwane „podstawy”: kluczowe zmienne, takie jak wzrost gospodarczy, aprobata prezydenta i kadencja. Gdybyśmy wzięli jeden z tych modeli i dostosowali go w oparciu o udziały głosów partii z 2016 r. (W przeciwieństwie do ostatnich danych sondażowych), przewidzielibyśmy niewielką wygraną Bidena i prawdopodobnie znaleźlibyśmy się bliżej celu niż jakikolwiek inny przypuszczenie ze słynnych średnich sondaży. Jeszcze lepiej, zrobilibyśmy to za ułamek kosztów.

Mówię to jako współtwórca jednego z tych słynnych – a może powinienem powiedzieć „notoryczny” – średniaków. Nasza prognoza wyborcza w „Economist” przewidywała, że ​​Biden zdobędzie ponad 54 procent głosów dwupartyjnych i dała mu 97 procent szans na wygranie kolegium elektorów. Biorąc pod uwagę bliskość wyborów, teraz czujemy się trochę nieswojo z tym ostatnim twierdzeniem. Z drugiej strony, głosowanie powszechne, głosowanie wyborcze i udziały w głosowaniach we wszystkich lub prawie wszystkich stanach (w tym na Florydzie!) Wydają się mieścić się w naszych 95-procentowych przedziałach niepewności – więc może sprawiedliwsze byłoby stwierdzenie, że z powodzeniem wyraziliśmy nasze niepewność.

Pytanie brzmi jednak, czy sondaże i prognozy są stratą czasu i zasobów, biorąc pod uwagę, że przynajmniej w tych wyborach mogliśmy sobie poradzić bez żadnych sondaży. Powinniśmy być w stanie zbadać to za pomocą naszego modelu prognostycznego: jest to model bayesowski, co oznacza, że ​​łączy informacje z poprzednich wyborów, prognozę opartą na podstawach i sondaże w trakcie kampanii.

Jedną rzeczą, którą mogę powiedzieć z pewnym przekonaniem, jest to, że obecnie mamy zbyt wiele sondaży – zbyt wiele stanowych i zbyt wiele krajowych. W pewnym momencie ciągłe sondowanie stanu lub kraju przynosi coraz mniejsze korzyści, ponieważ wszystkie sondaże mogą być wyłączone – jak widzieliśmy w kilku stanach podczas tych wyborów.

Z drugiej strony, nie płacę za ankiety. Wiele ankiet jest przeprowadzanych przez ankieterów komercyjnych, którzy zarabiają pieniądze, zadając pytania biznesowe w swoich ankietach. Sondaże wyborcze służą tym firmom jako lider strat, sposób na zdobycie rozgłosu przez organizację wyborczą. Dobrą rzeczą w tym systemie jest to, że ankieterzy mają motywację ekonomiczną, aby wszystko naprawić. Na przykład fakt, że sondaż Selzera wypadł tak dobrze w stanie Iowa, przewidując zdecydowany wynik republikański, powinien być dobry dla ich biznesu.

Ale ta logika doprowadziła mnie i innych do zbyt optymistycznego podejścia do wyników sondaży w tych wyborach. Jasne, niektóre kluczowe sondaże stanowe zbombardowane w 2016 roku, ale ankieterzy wyciągnęli wnioski z błędów, prawda? W 2018 r. Poradzili sobie dobrze. Szeroka niepewność w naszej prognozie na 2020 r. Opierała się na naszej historycznej analizie błędów sondaży na poziomie stanowym i tym razem przydała się, ponieważ pozwoliła naszym przedziałom prognoz uwzględniać ostateczne wyniki wyborów pomimo niepowodzeń ankiet .

SUBSKRYBUJ

Zasubskrybuj WIRED i bądź mądry dzięki większej liczbie ulubionych autorów pomysłów.

Co poszło nie tak z sondażami w tym roku? To nie był tylko Donald Trump. Sondaże systematycznie zaniżały również głos na kandydatów do Kongresu Republikanów. W tym momencie nie możemy być pewni, ale teraz domyślam się, że głównymi czynnikami były zróżnicowany brak odpowiedzi (wyborcy republikanów są mniej skłonni do odpowiedzi na sondaże, a wyborcy demokratów są bardziej skłonni) i zróżnicowana frekwencja (republikanie są bardziej skłonni do wyjść i zagłosować). W tym roku mieliśmy rekordową liczbę wyborców, a część z tego wynikali z pojawienia się Republikanów w dniu wyborów po usłyszeniu o rekordowo szybkim głosowaniu Demokratów. Innymi możliwymi przyczynami rozbieżności między sondażami a głosowaniem są zróżnicowane wskaźniki odrzucenia głosów i zmiany opinii niezdecydowanych wyborców w ostatniej chwili.

Zostaw komentarz

Maciek Luboński
Z wykształcenia jestem kucharzem , ale to nie przeszkadza mi pisać dla Was tekstów z wielu ciekawych dziedzin , których sam jestem fanem.Piszę dużo i często nie na tak jak trzeba , ale co z tego skoro tak naprawdę liczy się pasja.

Najlepsze recenzje

Video

gallery

Facebook