Gry

Simon Stålenhag wprowadza mroczniejszy zwrot do swoich nostalgicznych światów science fiction

Simon Stålenhag nie mógł wykonać kolejnego wymarzonego obrazu. Przez większość minionej dekady Stålenhag tworzył wspaniałe krajobrazy, które przedstawiają wiejskie krajobrazy i małe miasteczka osadzone w alternatywnym wszechświecie – coś, co wygląda podobnie jak lata 80., ale jest wypełnione niezdarnymi robotami i potężnymi mechanicznymi budynkami i bestiami. Wywołują nostalgię za światem science fiction wspanialszym niż życie, w którym mógłbyś sobie życzyć, żebyś się wychował.

Ale patrząc na niektóre z naszych obecnych, rzeczywistych horrorów, takich jak Ameryka oddzielająca dzieci od rodziców na granicy, Stålenhag poczuł się zmuszony do zbadania innej alternatywnej rzeczywistości: takiej, w której świat jest niszczony, ludzkość jest na linii, a ludzie są poproszono o uzasadnienie swoich ponurych decyzji. Jego nowa książka, Labirynt, jest wypełniony znacznie bardziej ponurymi obrazami, niż wcześniej badał. Tworzy świat pokryty popiołem, w którym budynki są w ruinach, a ludzie muszą chodzić po planecie w kombinezonach ochronnych, aby przetrwać.

„To nie jest ostrzeżenie ani przesłanie polityczne. To jakiś inny koszmar ”- powiedział Stålenhag. „Mam więc nadzieję, że mogę dać czytelnikom kolejny koszmar, z którego obudzą się i pójdą:„ To była tylko książka ”.

Książki Stålenhaga – podobnie jak jego debiut, Opowieści z pętli, który został niedawno dostosowany do serialu telewizyjnego dla Amazona – połącz jego niesamowite cyfrowe obrazy z krótkimi historiami, które budują ich krajobrazy science fiction. Nowa książka podąża za naukowcem i jej bratem, którzy próbują eskortować dziecko przez zniszczony świat, pokryty tajemniczym czarnym gazem. Wydaje się w grudniu i jest obecnie finansowany na Kickstarterze, gdzie kampania kończy się w piątek.

Stålenhag rozmawiał z The Verge o jego motywacji Labirynt, jego proces artystyczny i jak to jest widzieć jego prace adaptowane do nowych mediów.

Ten wywiad został skrócony i zredagowany dla jasności. Wszystkie ilustracje przedrukowano za zgodą autora.

Czy możesz mi trochę opowiedzieć o nowej książce?

Labirynt to efekt ostatnich kilku lat, w których po raz pierwszy odkrywałem prawdziwe postapokaliptyczne otoczenie. Zrobiłem dystopijne ustawienie z Stan elektryczny [in 2018], i myślę Opowieści z pętli jest prawie … nie utopia, ale na pewno nie jest dystopijna. Więc z Labirynt, Naprawdę chciałem zrobić coś postapokaliptycznego, ponieważ nic innego nie wydawało mi się istotne. Wracając do stylów, które robiłem w przeszłości, nie czułem, że mogę pozwolić sobie na tego rodzaju fantazję. To dobre samopoczucie, a ja nie czułem się dobrze ze światem. Więc zrobienie tych pokrytych popiołem krajobrazów było jedyną rzeczą, która wydawała się odpowiednia.

Twoje książki łączą obrazy z krótkimi historiami, które tworzą scenę. Kiedy malujesz, od czego zaczynasz?

Zacznę od wizualizacji. Przychodzi do mnie prawie jak sny – to brzmi pretensjonalnie – ale jak wizja. Dostajesz wizualny pomysł, który warto zbadać, a potem zaczynam myśleć o możliwych historiach. Widziałem, jak ludzie piszą historie o moich zdjęciach i sam to robię. Widzę zdjęcie i próbuję dowiedzieć się, co się tutaj dzieje lub co może się wydarzyć.

Robiąc to, robię dużo notatek. Zwykle piszę w aplikacji iPhone Notes. Mój telefon jest nimi wypełniony. Piszę pomysł na postać, a potem wychodzę na spacer i zdaję sobie sprawę, że wszystko, co napisałem, jest złe. Ale zamiast zmieniać tę notatkę, tworzę nową, więc ciągle ją powtarzam i próbuję w kółko opowiadać historię jako małe streszczenie. Zmienia się za każdym razem, gdy pracuję nad wizualizacjami, więc są to dwa oddzielne procesy.

Jak wygląda ten proces? Ile czasu poświęcasz na każdy obraz?

Jest faza szkicowania, w której robię szybsze szkice. Spędzam może dwie do trzech godzin nad szkicem, więc dostaję kolory, kompozycję, ton. A potem robię serię może 10, 20, 30 tych z tymi samymi ustawieniami, tą samą koncepcją, ale progresją, zanim wybiorę jeden i spędzę na nim może od trzech do czterech dni, aby wykonać ostateczny rendering.

W Labirynt, są te wszystkie krajobrazy jesionu. Robiłem szkice, robiłem zdjęcia Sztokholmu i malowałem te zdjęcia w Photoshopie. Prawdopodobnie miałem około 60 lat. Były to wariacje na ten sam temat, więc stało się to jedną z sekcji książki.

Potem zrobiłem wszystkie wnętrza, to był zupełnie inny proces. Dla ośrodka zajmującego się badaniami wnętrz stworzyłem bardzo dokładne modele 3D wszystkich tych rzeczy, takich jak krzesła i zlew kuchenny oraz gniazdka elektryczne. Chciałem, żeby to było super prawdziwe, istniejące, super znajome. Naprawdę nie mogłem robić szkiców, ponieważ tak wiele zależało od uzyskania pomiarów.

Jakich narzędzi i programów używasz?

Cały obraz jest obecnie w Photoshopie. Używam pióra Wacom z MobileStudio Pro. Do modelowania 3D używam programu architektonicznego o nazwie SketchUp. W mojej następnej książce używam narzędzia do symulacji terenu, aby stworzyć wydmy i naturalne wzory, które są obliczane matematycznie. To jest coś, co chciałem zrobić od dawna. Te środowiska 3D stają się podstawą do malowania w Photoshopie. Odkrywanie nowych technologii w celu znajdowania nowych obrazów to część pracy.

Jak trafiłeś na ten format, łącząc obrazy z opowiadaniami, a nie z czymś bardziej tradycyjnym, jak powieść graficzna?

Nigdy nie czytałem komiksów. Nie byłem fanem komiksów. Kiedy zacząłem rysować jako dziecko, złapały mnie obrazy i malarze przyrodnicy, którzy robili bardzo dokładne renderingi ptaków i tym podobnych. Zawsze uważałem, że komiksy, które czytałem tutaj, w Szwecji, były trochę niechlujne. Po prostu sram na całą linię prac… Nie żeby artyści byli źli, ale widać, że musieli pracować szybko.

Zawsze miałem ochotę zrobić powieść graficzną w ten sposób, w której masz wiele różnych paneli, nie mogłem tego zrobić z taką dokładnością, jakiej chciałem, jeśli chodzi o uzyskanie całego środowiska, całej atmosfery i każdego najmniejszego szczegółu.

Dla mnie otoczenie i nastrój były ważniejsze niż sekwencje. Bardzo lubiłem też poezję i rzeczy, które mają bardziej fragmentaryczny charakter senny. To było coś, co zainspirowało mnie pod względem prozy. Czułem więc, że prawdopodobnie mógłbyś coś z tym zrobić – renderowanie tych momentów dziurki od klucza i posiadanie tekstu, który jest również momentem dziurki od klucza do większego świata, którego nie możesz zobaczyć.

To prawie jak krótki film, w którym można rzucić okiem na coś większego, ale nie zepsujesz tego, zdradzając zbyt wiele.

Twoja praca została teraz zaadaptowana na program telewizyjny, grę planszową, grę RPG i jest w toku film. Jak bardzo jesteś zaangażowany w adaptacje?

Niewiele. W programie telewizyjnym przeczytałem scenariusze i pomogłem przy dodatkowym projekcie – bardzo mało, niektóre kluczowe przedmioty, które były ważne dla historii, takie jak proteza ręki, którą ma jedna postać i to urządzenie zatrzymujące czas. Poza tym po prostu zabrali rzeczy, które były w książce. Wiedziałem, że jeśli [writer and showrunner] Nathaniel Halpern i [pilot director] Markowi Romankowi pozwolono urzeczywistnić swoją wizję, byłoby dobrze.

To samo z grami RPG. Od początku bardzo ufałem ich intuicji. Naprawdę rozumieją materiał, więc czytanie tego, co wymyślili, to po prostu przyjemność.

Tam, gdzie przychodzę i mam mocne opinie, są na szczęście tylko powierzchowne rzeczy, takie jak układ. Jeśli chodzi o postacie i projekt gry, to jest naprawdę na miejscu. Mogłeś łatwo zrobić Opowieści z pętli w bardziej zorientowaną na akcję grę fabularną. Ale istnieje poczucie społecznego lęku, a nie walki z robotami. Jeden powiedział: „Wstyd jest ważny”. Kiedy to przeczytałem, pomyślałem: „To zadziała. To jest doskonałe.”

Teraz, gdy Twoja praca się rozprzestrzenia – adaptacje, ale także firmy i artyści, którzy stosują podobne podejście, jak gra wideo Generacja Zero i gra planszowa Kosa – czy myślisz o utrzymaniu świeżości własnej sztuki, gdy inni stąpają po podobnym gruncie?

Czasami czuję, że nienawidzę własnej estetyki. Tak często to widziałem. Ale także pochlebne jest być częścią ruchu estetycznego i kiedy ludzie są pod wpływem mojej pracy.

To naprawdę złożona sytuacja, w której… zawsze byłem bardzo osobisty. Nie mogę tak bardzo zmienić. Próbuję robić różne rzeczy, ale żeby zrobić coś zupełnie innego, musiałbym zmienić się w inną osobę, a nie mogę.

Więc trochę się boję, że jeśli jestem częścią trendu, ten trend minie, ale nie. Nadal będę sobą i starzeję się. Już o tym myślę, tak jakbym musiał przygotować się na bycie nieistotnym, w zasadzie, i nie próbować przechytrzyć siebie.

Trudno nie ulec temu wpływowi, ale nie masz wielkiego wyboru, jeśli chodzi o rzeczy, które ci się podobają.

Jak myślisz, dlaczego twoje obrazy odbiły się echem tak wielu ludzi?

Myślę, że większość z nich to odniesienia z lat 80. Chciałbym, żeby chodziło bardziej o sprawy osobiste, ale myślę, że to był po prostu dobry moment.

Kiedy studiowałem projektowanie gier, jednym z naszych projektów było stworzenie koncepcji gry, a moim pomysłem było stworzenie gry osadzonej w małym miasteczku w Ameryce w połowie lat 80. z dziećmi na rowerach BMX, rządem i kilkoma obcymi istotami. To było bardzo podobne Stranger Things, a to było w 2008 roku. Więc to było oczywiste coś, o czym myślało wiele osób. Dorastaliśmy, obserwując ETi wszyscy byli nostalgiczni za tymi filmami i muzyką.

Czy starasz się wyjść z nostalgii? Labirynt?

Popowa nostalgia za pierwszymi książkami – oto Volvo, z którym dorastałem! – ta rzecz zniknęła. Jest kilka elementów. Jest telefon z lat 80., są włączniki światła, które ludzie, którzy dorastali wokół nich w Szwecji, będą znać. Ale większość obrazów tego nie ma. Siłą napędową dla mnie, dlaczego chciałem tworzyć książki z historiami, było opowiadanie osobistych rzeczy, które mi się przydarzyły. Rzecz w popkulturze jest na topie, coś, co może przełknąć lekarstwo.

Wiem, że nowa książka jest bardziej refleksją nad teraźniejszością. Czy wprowadziłeś jakieś elementy?

Dziwny zbieg okoliczności polega na tym, że zawiera brutalność policji i maski na twarz – nie ma to nic wspólnego z COVID ani protestami w USA. Zrobiłem to, zanim wybuchli. I to sprawiło, że poczułem, że bałem się, że ludzie mogą to uznać za tanią eksploatację wydarzeń w świecie rzeczywistym.

Jest wielu bezimiennych stróżów państwowej przemocy. To jest motyw w Labirynt. Robiąc to, te obrazy zaczęły napływać z protestów w USA. Kiedy zacząłem o tym myśleć, to było z protestów w Hiszpanii w 2016 lub 2017 roku, pamiętam, że pomyślałem, że to takie dziwne, że demokracja może mieć tych zbirów na liście płac, którzy robią takie rzeczy.

Dla mnie wizualnie to pęknięcie w elewacji. Zacząłem więc badać wizualizacje tego, aby zaprojektować mundury i wyposażenie użyte w książce, sceny, które zawierały te elementy i przemoc. To było naprawdę dziwne, kiedy naprawdę zobaczyłem rzeczy w wiadomościach … rzeczywistość jest gorsza niż twoja wyobraźnia.

Ostatnie pytanie: czy odczuwasz presję, aby twoja nowa książka miała taki sam tytuł jak legendarny film Davida Bowie?

Ach, to takie szerokie imię. Jest ich wiele Labirynts. Ale to powód, żeby to nazwać Labirynt Simona Stålenhaga. Zawsze tego chciałem. Lubić The Thing Johna Carpentera. Mogę mieć własne, to jest mój Labirynt. Wizualnie jest wiele labiryntów – gra, w którą gra ten dzieciak, to labirynt. Byłem świadomy tego legendarnego filmu, więc spróbowałem wymyślić inną nazwę. Ale po prostu czułem, że to labirynt. To musi być Labirynt.

Zostaw komentarz

Maciek Luboński
Z wykształcenia jestem kucharzem , ale to nie przeszkadza mi pisać dla Was tekstów z wielu ciekawych dziedzin , których sam jestem fanem.Piszę dużo i często nie na tak jak trzeba , ale co z tego skoro tak naprawdę liczy się pasja.

Najlepsze recenzje

Video

gallery

Facebook