Oprogramowanie

Spotkania VR są dziwne, ale przekraczają naszą obecną rzeczywistość

Słońce nigdy dzieje się w wirtualnej rzeczywistości. Przyszło mi to do głowy po godzinnej odprawie w zestawie słuchawkowym Oculus Quest 2. Wraz z kilkunastoma innymi unoszącymi się w powietrzu awatarami teleportowaliśmy się wokół „otwartej” przestrzeni spotkań, którą można opisać jedynie jako spotkanie lotniskowca z Chorwacją.

Poza ogromną przestrzenią wirtualnych miejsc do ucieczki był oszałamiający zachód słońca, ale dzień nigdy nie ściemniał. Kiedy nacisnąłem przycisk na kontrolerze dotykowym odrobinę za długo, stanąłem niepokojąco blisko innego awatara, innego dziennikarza. Wtedy przypomniałem sobie, że koronawirusa nie da się złapać z cyfrowego symulakrum.

Jak twierdził rzecznik tej nowej aplikacji, spotkanie prasowe było jednym z niewielu, jakie kiedykolwiek miały miejsce w VR. Nazywa się Arthur, a częścią boiska jest to, że będzie katapultować VR do pracy do głównego nurtu, że spotkania i sesje współpracy oraz odprawy przy biurku staną się… odprawami dotyczącymi zestawu słuchawkowego.

Aplikacja została uruchomiona dzisiaj, ale jest rozwijana od czterech lat. Firma, która za nią stoi, również nazywa się Arthur, ma siedzibę w San Mateo w Kalifornii, a pracownicy są rozproszeni po całym świecie. Zapewnił fundusze początkowe od firmy VC Draper Associates i wymienia ONZ, Societe General i dużego producenta samochodów jako beta testerów.

: Arthur VR

Spotkanie w Arthur wymaga dosłownego zawieszenia rzeczywistości. Istniejesz tylko od pasa w górę (hej, tak jak Zoom!), A rękawy twojej koszuli zwężają się, odsłaniając niebieskie ramiona komputera, które poruszają się zgodnie z ruchem kontrolerów Oculus Quest w dłoniach. Twoje cyfrowe oczy są zasłonięte Matrycaokulary w stylu i mikrofon zestawu słuchawkowego zakrywa wirtualne usta. Dzieje się tak, ponieważ technologia nie może jeszcze naśladować mimiki twarzy w VR i „jest lepsza niż patrzenie w martwe oczy” – mówi założyciel firmy Arthur, Christoph Fleischmann. Mój awatar w niczym nie przypominał mnie, poza tym, że miał ciemnobrązowe włosy.

Mimo to spotkanie w VR wydawało się gdzieś jeszcze, jeśli nie gdzieś w świecie fizycznym. Siedziałem w tym samym salonie, w którym zajmowałem się przez większość roku, ale byłem obecny z innymi ludźmi. Zdawałem sobie sprawę, że fizyczny mikrofon mojego zestawu słuchawkowego jest włączony, że wszystko, co powiem, będzie częścią rozmowy. To było niegrzeczne odejść i zacząć robić kawę w mojej kuchni.

Kiedy Fleischmann wezwał grupę do zajęcia miejsca przed prezentacją w wirtualnym amfiteatrze (który pojawił się na żądanie, najszybszy i najtańszy projekt budowlany wszechczasów), rozproszyliśmy się niezgrabnie po siedzeniach, tak jak w prawdziwym życiu. Po prezentacji, podczas której Fleischmann wychwalał korzyści płynące z pracy w VR, teleportowaliśmy się do baru na dachu i używaliśmy naszych kontrolerów ręcznych do odbierania wirtualnych koktajli. Wszyscy się rozluźnili, mimo że były to nierealne drinki. Przez cały czas słońce tkwiło w stałym położeniu prawie zachodu. To było surrealistyczne, ale pokonało naszą obecną rzeczywistość.

Spotkaj mnie tutaj

Arthur nie byłby pierwszym, który próbowałby wykroić dla siebie przestrzeń w korporacyjnej wirtualnej rzeczywistości. Do niedawna zestawy słuchawkowe VR – a także zestawy do rzeczywistości mieszanej, takie jak HoloLens firmy Microsoft – były zbyt drogie, kosztując ponad 1000 USD za sztukę. Każda firma, która chciała zaistnieć w branży, musiała przynajmniej rozważyć sprzedaż dużym firmom, które stać na powstającą technologię. Takie podejście przyjęło Spatial, tętniący życiem startup z Nowego Jorku, o którym mówił Julian Chokkattu z WIRED na początku tego roku.

„Zawsze mówimy, że Zoom i Slack mieli dziecko AR / VR” – mówi mi Jacob Loewenstein, szef firmy Spatial o Zoom ze swojego nowojorskiego mieszkania (spotkanie Zoom było moją prośbą; dotrzymałem terminu i nie chciał wahać się w VR). „I naprawdę mamy to na myśli. Ponieważ jeśli nam się uda, to dlatego, że sprawiliśmy, że ta rzecz jest po prostu głupio łatwa w użyciu ”.

Zostaw komentarz

Maciek Luboński
Z wykształcenia jestem kucharzem , ale to nie przeszkadza mi pisać dla Was tekstów z wielu ciekawych dziedzin , których sam jestem fanem.Piszę dużo i często nie na tak jak trzeba , ale co z tego skoro tak naprawdę liczy się pasja.

Najlepsze recenzje

Video

gallery

Facebook