Różności i nowinki technologia

Szaleni naukowcy ożywiają 100-milionowe mikroby

To jest dziwna opowieść o tym, jak naukowcy udali się do jednych z najgłębszych i najciemniejszych głębin oceanu, wykopali 250 stóp w osadzie, zebrali starożytną społeczność mikrobów, przynieśli je z powrotem do laboratorium i ożywili. I pomyślisz: Dlaczego w i tak okropnym roku 2020 mieliby kusić taki los? Cóż, okazuje się, że nie tylko wszystko jest w porządku, ale w rzeczywistości wszystko jest bardzo, bardzo doskonałe – przynajmniej z dala od ludzkości w głębinowych błotach oceanów świata.

Ta historia zaczyna się ponad 100 milionów lat temu w środku tego, co my, ludzie, obecnie nazywamy Oceanem Spokojnym. Skała wulkaniczna utworzyła twardą „podstawę” dna morskiego, jak to nazywają geolodzy. Nad tym zaczął się gromadzić osad. Ale nie tego rodzaju osadu, jakiego można się spodziewać.

W innych częściach oceanów na świecie większość osadów na dnie morskim to materia organiczna. Martwe zwierzęta, od najmniejszego planktonu po największe wieloryby, giną, toną i tworzą błoto, które padlinożercy odkurzają i wydalają. Klasycznym przykładem są zachodnie wybrzeża obu Ameryk: prądy upwellingowe niosą składniki odżywcze z głębin, które karmią wszelkiego rodzaju organizmy bliżej powierzchni, które z kolei karmią większe zwierzęta i dalej w górę łańcucha pokarmowego. W końcu wszystko umiera i schodzi na dno, gdzie szczątki stają się pożywieniem dla stworzeń zamieszkujących dno. Morza są tak pełne życia, że ​​są wręcz mroczne. (Pomyśl na przykład o hiperprodukcyjnej zatoce Monterey w Kalifornii). Materia organiczna gromadzi się tak szybko na dnie morskim, że większość z nich zostaje zakopana pod jeszcze większą liczbą warstw materii organicznej, zanim padlinożercy mogą się do niej dostać.

Próbki rdzeniowe osadu

Dzięki uprzejmości IODP JRSO

Z drugiej strony, na środku Pacyfiku z pewnością jest życie, tylko o wiele mniej. W związku z tym woda daleko u wybrzeży Australii i Nowej Zelandii należy do najczystszych na świecie. Nie ma upwellingu i znacznie mniej życia na powierzchni, więc znacznie mniej materii organicznej tonie na dnie morskim, tworząc osad. To, co niewiele tonie, zostaje natychmiast odkurzone przez nielicznych mieszkańców dna, takich jak ogórki morskie.

„Jest to najmniej zbadany duży biom na Ziemi, ponieważ zajmuje 70 procent powierzchni Ziemi” – mówi Steven D’Hondt, który współprowadził ekspedycję i jest współautorem nowego artykułu w Nature Communications opisywanie wyników. „A my tak mało o tym wiemy”.

Zrzucając odwierty na głębokość do 19 000 stóp, jakieś 1400 mil na północny wschód od Nowej Zelandii, D’Hondt i jego koledzy mieli misję zbadania tych starożytnych osadów głębinowych. Duża część dna morskiego może składać się z popiołu wulkanicznego wydmuchiwanego z lądu, a także metalowych kawałków z kosmosu. „Jest wymierny ułamek tego, który jest kosmicznym gruzem” – mówi D’Hondt. „Jeśli przekopiesz się przez płytką glinę za pomocą magnesu, wyciągniesz mikrometeoryty”.

Zostaw komentarz

Maciek Luboński
Z wykształcenia jestem kucharzem , ale to nie przeszkadza mi pisać dla Was tekstów z wielu ciekawych dziedzin , których sam jestem fanem.Piszę dużo i często nie na tak jak trzeba , ale co z tego skoro tak naprawdę liczy się pasja.

Najlepsze recenzje

Video

gallery

Facebook