Różności i nowinki technologia

Szkoły (i dzieci) potrzebują świeżego powietrza

Jeden dzień March, dzieci tam były. Następnego dnia nie było nikogo. Następnie w sierpniową sobotę do pustej szkoły publicznej na przedmieściach Bostonu przyszedł mężczyzna z pojemnikiem z suchym lodem, próbując wymyślić, jak sprowadzić uczniów z powrotem do swoich ławek.

Od stycznia ten człowiek, Joseph Allen, profesor w Harvard’s School of Public Health, mówi każdemu, kto będzie słuchał tego powietrza – tego, czym wszyscy oddychają i o czym nikt nie myśli – musi się ruszyć. Przed zamknięciem tablica jego laboratorium była zapełniona notatkami o tym, jak koronawirus SARS-CoV-2 może rozprzestrzeniać się w pomieszczeniach. Uwięziony w domu, napisał mnóstwo komentarzy, rozmawiał z dziennikarzami i był jednym z naukowców, którzy przejrzeli list otwarty do Światowej Organizacji Zdrowia, domagający się uznania, że ​​wirus może być przenoszony przez drobne cząsteczki w powietrzu.

Z kłębiącymi się pióropuszami suchego lodu Allen wraz ze swoim zespołem i szkolnymi konserwatorami przeprowadzili eksperymenty, mierząc przepływ powietrza w różnych budynkach. Jeśli Allen ma coś do powiedzenia na ten temat, jesienią w niektórych salach można zobaczyć wentylator z przymocowanym do niego pomarszczonym białym filtrem HEPA. W ścianach instalacje wentylacyjne mogą być również wyposażone w filtry. Dopóki pogoda na to pozwoli, okna będą szeroko otwarte, a na polach rozstawione zostaną namioty weselne, a administracja szkoły skupi się na tym, co wydaje się jednocześnie prostym i przytłaczającym zadaniem: poruszać powietrzem. Przefiltruj to. Rozcieńczyć.

Podczas gdy dystans fizyczny i noszenie maski pomagają zmniejszyć transmisję przez większe krople, w przypadku przenoszenia drogą powietrzną kluczem do zwiększenia bezpieczeństwa w pomieszczeniach będzie również wentylacja i filtracja, które zmniejszają stężenie wirusa unoszącego się w powietrzu.

Allen, który przed podjęciem pracy w środowisku akademickim pracował jako konsultant ds. Bezpiecznych budynków, pomagał szkołom, uniwersytetom i placówkom dziennej opieki nad planami ponownego otwarcia. „Bardzo często otrzymuję komentarz:„ Och! Jesteś pierwszą osobą, którą słyszeliśmy o wentylacji! ”- mówi Allen. „To głęboko niepokojące”.

Pandemia zwraca uwagę na problem, o którym Allen i jego koledzy wiedzieli od lat, ale o którym większość innych ludzi nie ma pojęcia: szkoły są chronicznie niedostatecznie wentylowane. Powszechnie stosowany standard dotyczący ruchu powietrza mówi, że do klasy powinno wpływać co najmniej 15 stóp sześciennych na minutę (cfm) na osobę; Allen mówi, że w zapobieganiu Covid zaleca 30 cfm. Jednak badania pokazują, że w wielu amerykańskich salach lekcyjnych średni współczynnik wentylacji na osobę wynosi zaledwie 6 do 11 stóp / min.

Nawet jeśli nie ma pandemii, nie jest to dobre, ponieważ znaczna część badań sugeruje, że lepszy przepływ powietrza jest skorelowany ze zwiększonymi wynikami testów i mniejszą liczbą nieobecności. Co najmniej jedno badanie z użyciem filtrów powietrza w salach lekcyjnych również wykazało poprawę osiągnięć uczniów.

Opieka i karmienie powietrzem już dawno wypadły ze świadomości społecznej. Gdy zbliżała się jesień, Allen i jego koledzy opublikowali szczegółowy raport na temat bezpieczniejszego otwierania szkół i udzielili wskazówek tym, którzy się do nich zwrócili. „Problem w tym, że przez lata zgubiliśmy się” – mówi Allen.

Dopiero ogólnoświatowa pandemia skłoniła nas do zwrócenia uwagi na powietrze, którym oddychają dzieci.

Kiedy przyszedł przy projektowaniu budynków przepływ powietrza był kiedyś wysoko na liście priorytetów. Po spaleniu dużej części budynku parlamentu Wielkiej Brytanii, Pałacu Westminsterskiego w 1834 r., Poproszono Davida Boswella Reida, lekarza, chemika i wynalazcę o zajęcie się wentylacją nowego budynku. Posłowie uznali stary budynek za duszny, a poważne zanieczyszczenie powietrza w Londynie sprawiło, że pęknięcie okna stało się ryzykownym i wyjątkowo nieprzyjemnym posunięciem. Reid opracował skomplikowany system wentylacji dla swojego prywatnego laboratorium w Edynburgu i przez kilka następnych lat testował i doskonalił swój projekt dla Parlamentu. Jego plan opierał się na naturalnej pływalności gazów, aby wyciągać powietrze z sal debat i wciągać świeże powietrze, a nawet używał mokrego płótna do filtrowania zanieczyszczeń. W tymczasowej Izbie Gmin umieścił cały ekosystem kanałów, które odprowadzały powietrze przez przewody kominowe na dachu. W projekcie Reida dla stałej konstrukcji wieże, które wyglądają jak gotyckie kaprysy, są w rzeczywistości funkcjonalnymi narzędziami do wentylacji.

pracownicy sanitarni sprzątający schody

Wszystko, co musisz wiedzieć o koronawirusie

Oto cały zasięg WIRED w jednym miejscu, od tego, jak zapewnić rozrywkę swoim dzieciom, po wpływ tej epidemii na gospodarkę.

Utrzymywanie powietrza w komfortowej temperaturze było nadrzędną troską Reida, ale starał się również utrzymać cyrkulację świeżego powietrza. Przez większość XIX wieku panowała teoria, że ​​choroby takie jak malaria czy cholera były wywoływane przez miazmę, czyli „złe powietrze”. Przywołano tę teorię, aby wyjaśnić, dlaczego ludzie mieszkający w pobliżu bagien zachorowali (dziś prawdopodobnie powiedzielibyśmy, że komary) i dlaczego w slumsach ropieją doły chorób (teraz sprowadziliśmy to do złych warunków sanitarnych). A jednak coś im się udało, jeśli chodzi o ruch powietrza.

Zostaw komentarz

Maciek Luboński
Z wykształcenia jestem kucharzem , ale to nie przeszkadza mi pisać dla Was tekstów z wielu ciekawych dziedzin , których sam jestem fanem.Piszę dużo i często nie na tak jak trzeba , ale co z tego skoro tak naprawdę liczy się pasja.

Najlepsze recenzje

Video

gallery

Facebook