Różności i nowinki technologia

Ta grupa chce „zakazać reklam monitorowanych”

Kiedy prezesi Facebooka, Twittera i Google zeznają pod koniec tego tygodnia na przesłuchaniu w Izbie Reprezentantów, zostanie omówionych kilka znanych reform polityki. Prawo antymonopolowe. Sekcja 230. Przepisy dotyczące prywatności.

Nowa kampania chce dodać kolejny odważny pomysł do zestawu: „Zakaz reklamy monitoringu”. W opublikowanym dzisiaj liście otwartym koalicja definiuje reklamę inwigilacyjną jako „praktykę szeroko zakrojonego śledzenia i profilowania osób i grup, a następnie kierowania na nie reklam w oparciu o ich historię zachowań, relacje i tożsamość”. Ten model biznesowy leży u podstaw tego, jak Facebook i Google zarabiają pieniądze. I, jak twierdzi list, szkodzi społeczeństwu. To pobudza wyścig zbrojeń w celu zwrócenia uwagi użytkowników, co z kolei zachęca algorytmy sprzyjające polaryzującym i ekstremalnym treściom i grupom. Pomaga Google i Facebookowi zdominować rynek reklamy cyfrowej kosztem mediów informacyjnych. Krótko mówiąc, podsumowuje list, model reklamy w ramach nadzoru daje firmom motywację finansową do tworzenia produktów, które „podsycają dyskryminację, podziały i złudzenia”. List jest podpisany przez 38 grup, w tym instytucje zajmujące się prywatnością, takie jak EPIC, organizacje praw człowieka, takie jak Avaaz, i grupy antymonopolowe, takie jak Open Markets Institute, a także twórców filmu dokumentalnego Dylemat społeczny.

Dokładnie rok temu opublikowałem artykuł z nieco zuchwałym nagłówkiem „Dlaczego po prostu nie zakazujemy reklam ukierunkowanych?” W tamtym czasie myśl, że taka praktyka powinna być po prostu zabroniona, była, jak pisałem, „po cichu zdobywaniu zwolenników”, ale to nie był ruch: tu dziennikarz, tam założyciel techniki, kilku profesorów prawa. Pojęcie to było jeszcze w powijakach.

Ludzie na swoich urządzeniach z celami na głowach

Od tamtej pory wiele się wydarzyło, aby zmienić nastawienie ludzi. Pandemii Covid towarzyszyły fale oszustw internetowych i niebezpieczne dezinformacje związane ze zdrowiem. (Pamiętacie „America’s Frontline Doctors”?) Ruch na rzecz sprawiedliwości rasowej, wywołany zabójstwem George’a Floyda, wniknął w dyskusje o tym, jak mowa nienawiści rozprzestrzenia się w sieci. Wirusowe rozprzestrzenianie się ruchów opartych na teorii spiskowej, takich jak QAnon i „Stop the Steal”, pokazało, jak daleko kraj odszedł od życia we wspólnej rzeczywistości. Wszystkie te obawy wskazują na siłę platform internetowych w kształtowaniu amerykańskiego (i światowego) ekosystemu informacyjnego oraz na bodźce, które determinują sposób, w jaki sprawują tę władzę.

„Byłem szczerze zszokowany tym, jak duży był na to apetyt i jak bardzo ludzie byli otwarci na boisko” – powiedział Jesse Lehrich, współzałożyciel grupy adwokackiej Accountable Tech. Według styczniowego sondażu przeprowadzonego na zlecenie Accountable Tech 81 procent respondentów opowiedziałoby się za reformą „zakazu firmom gromadzenia danych osobowych ludzi i wykorzystywania ich do kierowania do nich reklam”. Z drugiej strony tylko 63 procent stwierdziło, że popiera rozpad firm takich jak Facebook i Google, co jest kolejnym pomysłem zaproponowanym przez ustawodawców, takich jak Elizabeth Warren.

Lehrich wpadł na pomysł kierowania reklam inwigilacyjnych po ataku na Kapitol 6 stycznia, co wydawało się potwierdzać najgorsze obawy wielu ludzi dotyczące rzeczywistych konsekwencji dyskursu internetowego. Prowadził go Sarah Miller, dyrektor wykonawczy projektu American Economic Liberties Project i były członek zespołu ds. Transformacji administracyjnej firmy Biden, która pomogła dopracować pomysł. Następnie obaj dotarli do innych grup w swoich sieciach.

Koalicja twierdzi, że zakaz reklam inwigilacyjnych powinien być uzupełnieniem innych reform, a nie ich kosztem. „Nazywamy to podejściem do regulowanej konkurencji” – powiedział Morgan Harper, starszy doradca w AELP. Powiedziała, że ​​reformy konkurencji, takie jak podziały strukturalne i zerwania, idą w parze ze zdelegalizowaniem kłopotliwych praktyk biznesowych. „Ale jeśli polegasz tylko na przepisach, może to faktycznie posłużyć do umocnienia siły rynkowej tych platform i nie zrobić nic, aby poprawić konkurencyjność”.

Zostaw komentarz

Maciek Luboński
Z wykształcenia jestem kucharzem , ale to nie przeszkadza mi pisać dla Was tekstów z wielu ciekawych dziedzin , których sam jestem fanem.Piszę dużo i często nie na tak jak trzeba , ale co z tego skoro tak naprawdę liczy się pasja.

Najlepsze recenzje

Video

gallery

Facebook