Różności i nowinki technologia

Trump i Twitter są na prawdopodobnej ścieżce rozgrywki dzięki rozszerzonym regułom misinfo

Trump i Twitter są na prawdopodobnej ścieżce rozgrywki dzięki rozszerzonym regułom misinfo

Aurich Lawson

Na niewiele ponad 50 dni do wyborów prezydenckich w USA w 2020 roku wszystko – jak można było przewidzieć – uderza w fanów. Zagrażająca ingerencja jest oczywiście zawsze obecnym zagrożeniem, a znani aktorzy próbują zarówno wzmacniać społeczne niezgody, jak i dosłownie hakować kampanie. Ale stare dobre, domowe, celowe dezinformacje są również poważnym zagrożeniem dla całego tegorocznego procesu wyborczego.

Dezinformacja rozprzestrzenia się szybko dzięki pojawieniu się mediów społecznościowych – zwłaszcza Facebooka, Google i Twittera. Facebook już ogłosił swój (słaby) plan zwalczania szerzącego się kłamstwa, aw tym tygodniu Twitter i Google również ogłosiły swoje plany.

Ćwierk ćwierk…

Istniejące zasady Twittera zabraniają użytkownikom publikowania treści zawierających „fałszywe twierdzenia dotyczące udziału w procesach obywatelskich” lub „treści, które mogą zastraszać lub utrudniać uczestnictwo”. Innymi słowy, na bardzo wysokim poziomie nie możesz używać Twittera do kłamania na temat głosowania lub mówienia ludziom, aby nie głosowali.

Fałszywe informacje mogą pochodzić z dowolnego miejsca i wielu z nas widziało, jak niektóre rozprzestrzeniły się – czasami nieświadomie – przez naszych własnych przyjaciół i rodzinę w Internecie. Niestety, jednym z najbardziej rozpowszechnionych i głośnych źródeł fałszywych roszczeń wyborczych jest prezydent USA i kandydat 2020 Donald Trump, a jego ulubioną platformą jest Twitter.

Twitter po raz pierwszy zaczął dołączać etykiety z weryfikacją faktów do tweetów Trumpa w maju, kiedy prezydent zarzucił, że wszystkie głosowania wysyłane pocztą są z natury fałszywe (tak nie jest). Twitter dodał małą etykietę na dole tweetów z linkiem, czytając: „Poznaj fakty o przesyłanych pocztą głosach”.

Tego rodzaju weryfikacja faktów nie jest jednak dokładnie szczegółowa ani oczywista, a Twitter najwyraźniej to zauważył.

„Osoby korzystające z naszych usług powiedziały nam, że niesprecyzowane, sporne informacje, które mogą powodować zamieszanie w związku z wyborami, powinny być przedstawiane w szerszym kontekście” – napisał Twitter w wpis na blogu firmy. Tak więc od 17 września Twitter będzie dostarczał o wiele więcej kontekstu i będzie „oznaczał lub usuwał fałszywe lub wprowadzające w błąd informacje mające na celu podważenie zaufania publicznego do wyborów lub innych procesów obywatelskich”.

Lista treści, które Twitter będzie teraz oznaczać lub usuwać, obejmuje:

1. Fałszywe lub wprowadzające w błąd informacje, które powodują nieporozumienia co do praw i przepisów procesu obywatelskiego lub urzędników i instytucji realizujących te procesy obywatelskie.

2. Sporne roszczenia, które mogą podważyć wiarę w sam proces, np. Niezweryfikowane informacje o fałszowaniu wyborów, fałszowaniu kart wyborczych, podliczaniu głosów lub potwierdzaniu wyników wyborów.

3. Wprowadzające w błąd twierdzenia o wynikach lub wyniku procesu obywatelskiego, który wzywa lub może prowadzić do ingerencji w realizację wyników tego procesu, np. Twierdzenie o zwycięstwie przed potwierdzeniem wyników wyborów, podżeganie do niezgodnego z prawem postępowania w celu zapobieżenia pokojowemu przekazaniu władzy lub uporządkowanej sukcesji.

Wydaje się wtedy prawdopodobne, że będzie to tylko kwestia tego, kiedy, a nie czy, rozszerzona polityka ponownie stawia Twittera na kursie kolizyjnym z prezydent i inne znane osoby z administracji lub konserwatywne dane. Jednak Twitter jest bardzo jasny, że polityka będzie miała zastosowanie do wszystkich (nawet jeśli niektórzy otrzymają ostrzeżenia, a inni zostaną zbanowani). „Nie pozwolimy, aby nasza służba była nadużywana w kontekście procesów obywatelskich, a przede wszystkim wyborów” – podsumowuje post. „Każda taka próba – zarówno zagraniczna, jak i krajowa – spotka się ze ścisłym egzekwowaniem naszych zasad, które są stosowane jednakowo i rozsądnie dla wszystkich”.

Poszukiwanie odpowiedzi

W międzyczasie nowa polityka Google nie dotyczy tego, co ludzie mówią, a więcej tego, co ludzie znajdują. Firma jest w pełni świadoma, że ​​wiele jej funkcji wyszukiwania, w tym autouzupełnianie, może kierować użytkowników do miejsc, do których w innym przypadku nie byliby. W związku z tym stara się zmniejszyć ilość błędnych informacji, które mogą Ci służyć.

Google będzie usprawniać weryfikację faktów w wyszukiwarce, Google News i Google Images, podała firma w poście na blogu. Do tej pory w 2020 roku użytkownicy widzieli ponad cztery miliardy weryfikacji faktów, mówi firma, czyli więcej niż w całym 2019 roku.

Jednak nie wszyscy użytkownicy przechodzą do Google News i szukają informacji, korzystając z pomocnych modułów „weryfikacja faktów” i „pełne pokrycie”. Więc Google również ulepsza wyszukiwanie.

„Udoskonaliliśmy nasze zautomatyzowane systemy, aby nie wyświetlały prognoz, jeśli wykryjemy, że zapytanie może nie prowadzić do wiarygodnych treści” – powiedział Google, przyznając, że sztuczna inteligencja nie jest w stanie złapać wszystkiego i czasami ludzie muszą pomóc. Wprowadzają również zmiany w zapytaniach związanych z wyborami:

Usuniemy podpowiedzi, które mogą zostać zinterpretowane jako roszczenia skierowane przeciwko kandydatowi lub partii politycznej. Usuniemy również prognozy, które można zinterpretować jako twierdzenia dotyczące udziału w wyborach – takie jak oświadczenia dotyczące metod głosowania, wymagań lub statusu miejsc głosowania – lub uczciwości lub legalności procesów wyborczych, takich jak bezpieczeństwo wyborów. W praktyce oznacza to, że prognozy typu „możesz głosować przez telefon”, a także „nie możesz głosować przez telefon” lub przewidywanie, które mówi, że „przekaż darowiznę” dowolnej partii lub kandydatowi, nie powinny pojawiać się w autouzupełnianiu.

To powiedziawszy jednak, każdy może nadal wyszukiwać te lub inne terminy, jeśli chce wpisywać całe słowa zamiast polegać na autouzupełnianiu. A niezawodność łączy, przez które każdy przechodzi, jest tak samo duża jak zawsze.



Zostaw komentarz

Maciek Luboński
Z wykształcenia jestem kucharzem , ale to nie przeszkadza mi pisać dla Was tekstów z wielu ciekawych dziedzin , których sam jestem fanem.Piszę dużo i często nie na tak jak trzeba , ale co z tego skoro tak naprawdę liczy się pasja.

Najlepsze recenzje

Video

gallery

Facebook