Różności i nowinki technologia

Twoje jedzenie nie jest „naturalne” i nigdy nie będzie

Znajomy napisał opowiedzieć mi o fałszywych zielonych oliwkach. Kiedy piszesz książkę o sfałszowanej, skażonej i fałszywej żywności, otrzymujesz długą listę przykładów z codziennych wiadomości w swojej skrzynce odbiorczej. Zacząłem przeglądać te wiadomości, zanim skończyłem po osiągnięciu 100. Lista obejmowała od szpinaku ersatz, kalmarów, whisky, soku z granatów, oliwy z oliwek i miodu po fałszywą kawę, mleko migdałowe, parmezan, wino, czekoladę, kantalupa i zboża. Czasami dostawałem też powiadomienia o kontrowersjach związanych z GMO, ponieważ ludzie nie byli pewni, jak dopasować genetycznie zmodyfikowaną żywność do prawdziwego / fałszywego schematu. Myślę, że chcieli, żebym powiedział, czy te będą w porządku do jedzenia, ale pomyślałem tylko: kto decyduje, co liczy się jako „autentyczne” i jakie założenia wykorzystują?

Od tego czasu przeniosłem się z listy, dodając do zakładek sekcję Food and Drug Administration na stronie Recalls.gov, zawierającą prawie codzienne powiadomienia o skażonej lub fałszywej żywności. To było męczące. Rebecca Solnit napisała kiedyś, że „nikt z nas nie jest czysty, a czystość to ponura pogoń, którą najlepiej zostawić purytanom”. Jednak walka o czystą żywność wydawałaby się nie mieć końca.

Dzięki uprzejmości University of Chicago Press

Kup tę książkę w:

Jeśli kupisz coś za pomocą linków w naszych historiach, możemy otrzymać prowizję. To pomaga wspierać nasze dziennikarstwo. Ucz się więcej.

Mój katalog niepokoju związanego z tożsamością żywności był pełen echa z przeszłości. Dwieście lat temu Fredric Accum był pierwszym chemikiem, który zestawił listę skarg żywnościowych w książce. Traktat o fałszowaniu żywności i kulinarnych truciznach (1820) nazwał „fałszowaniem i fałszowaniem herbaty, kawy, chleba, piwa, pieprzu i innych artykułów dietetycznych”. Accum przedstawił problemy w kategoriach surowo moralnych: nikczemny, najemny, kryminalista, pozbawiony zasad, oszukańczy i zły. A to była tylko przedmowa. Narysował swój biblijny motto: „W garnku jest śmierć” z Księgi Królewskiej 4:40. Jego przerażająca grafika na okładce przedstawiała pustą czaszkę i splecione węże. To byłby koniec włóczni: w nadchodzących dziesięcioleciach pojawiła się nowa biblioteka składająca się z kompilacji przeciw fałszowaniu i czystości.

Pod koniec wieku Accum półki spożywcze stworzyły świat tak pełen podejrzanych podróbek i oszustw, że konsumenci myśleli, że problem się pogarsza. W końcu był to wiek pozłacany, kiedy warstwa cienkiego złota maskowała prawdziwą zgniliznę i zepsucie ropiejące tuż pod powierzchnią. Obawy Accuma związane z kawą, chlebem i herbatą w dużych ilościach wydawały się osobliwe, pomijając nowo widoczne ryzyko skażonej żywności. Rozcieńczone składniki to jedno; posiadanie arsenu w czekoladzie lub boraksu w wołowinie byłoby o krok bardziej niepokojące. A jednak wszyscy wpadli pod parasol lęku przed jedzeniem. Zwolennicy przeciwdziałania fałszerstwom podwoili się w kwestii religijności moralnej w swoim wezwaniu do „krucjat” czystej żywności. U korzeni była kwestia zaufania i wiary. Dla nich zaufanie do jedzenia oznaczało zaufanie ludziom.

Aby wzmocnić to zaufanie, Kongres próbował uchwalić przepisy dotyczące „czystej żywności”, podejmując 190 prób w ostatnim ćwierćwieczu XIX wieku. W końcu udało im się to w 1906 roku, z zdecydowanym pchnięciem ze strony Upton Sinclair’s Dżungla, Harvey Wiley z Departamentu Rolnictwa Stanów Zjednoczonych oraz szereg precedensów z wielu krajów europejskich. Ustawa o czystej żywności i lekach z 1906 r. Doprowadziłaby do nowoczesnej FDA. Mogliśmy im zaufać. Były huczne uroczystości. Wreszcie skończył się plag podrabianej i sfałszowanej żywności.

Moja skrzynka odbiorcza pokazała inaczej.

Dzisiejsze obawy związane z jedzeniem są również oparte na tym samym pomyśle, że tak naprawdę nie jemy tego, czym myślimy, że jesteśmy. Według jednej przesłanej mi historii naukowcy odkryli związek występujący często w matach do jogi, azodikarbonamid, w 500 produktach spożywczych, w tym w chlebie. Chociaż nie było jasne, czy obecność tego związku jest koniecznie szkodliwa dla twojego zdrowia – w rzeczywistości nie jest – ta wielosylabowa tajemnicza substancja była winna skojarzeniom chemicznym. W dyskusji pojawiła się powierzchowna logika, że ​​jeśli nie jest to „z natury”, to musi być złe.

Być może łatwiej było wydać takie wyroki w sprawie firmy serowarskiej z Pensylwanii, która upadła w 2016 roku za przygotowanie tak zwanego „100% Pure Parmezan” z miazgą drzewną. Inny przypadek, dotyczący miodu, był znacznie mniej jednoznaczny. Pszczoły żywiące się strumieniami ścieków z fabryki cukierków M&M produkowały miód, który był zielony, czerwony i niebieski. Czy to się liczyło jako zafałszowanie, czy nie?

Historia fałszywych zielonych oliwek była chyba najbardziej wymowna jako komentarz do współczesnej równowagi żywności, zaufania i autentyczności. Powiedziano mi, że moja przyjaciółka zdjęła pokrywkę z powolnej kuchenki z kurczakiem i warzywami, którą gotowała przez cały dzień. Pozwoliła, by strumień pary ulotnił się i zamieszała kuchenkę drewnianą łyżką, odsłaniając dziwny połysk na wierzchu. Po włączeniu górnych lampek kuchennych, aby uzyskać lepszy widok, zauważyła, że ​​cały gulasz jest zielony. Wyrzucenie łyżką kawałków kurczaka ujawniło na bokach jaskrawozielone smugi. Jedynymi zielonymi elementami w całym naczyniu były oliwki od włoskiego rzeźnika z ulicy. Wydawało się jasne, że zostały one kiedyś zafarbowane, zanim zostały zapakowane luzem z tajemniczej, ukrytej kadzi na zapleczu sklepu; i że długa kąpiel w garnku uwolniła barwnik. Zastanawianie się przez zamieszanie związane z gulaszem z zielonego szlamu doprowadziło ją do wniosku, że „facet, który sprzedawał te oliwki, był zdecydowanie handlarzem, a te oliwki były zdecydowanie zafałszowane”. Rzuciła gulasz, ale nie mogła się pozbyć pomysłu długiego przenośnika oliwek biegnącego pod rzędem dysz rozpylających, oblanych zieloną farbą.

Zostaw komentarz

Maciek Luboński
Z wykształcenia jestem kucharzem , ale to nie przeszkadza mi pisać dla Was tekstów z wielu ciekawych dziedzin , których sam jestem fanem.Piszę dużo i często nie na tak jak trzeba , ale co z tego skoro tak naprawdę liczy się pasja.

Najlepsze recenzje

Video

gallery

Facebook