Nauka

Uber proponuje zapłacić za ubezpieczenie zdrowotne kierowców, a potem je wyrywa

W zeszłym miesiącu Uber przez pomyłkę wysłał wiadomość e-mail do niektórych kierowców i pracowników dostawczych, oferując pokrycie części kosztów ubezpieczenia zdrowotnego — tylko po to, aby dwa tygodnie później odwołać ofertę.

26 maja w skrzynce odbiorczej nieokreślonej liczby kierowców i kurierów firmy pojawił się e-mail od Ubera o kuszącym temacie „To świetny czas na ubezpieczenie zdrowotne”. Kiedy otworzyli wiadomość e-mail, powitała ich jeszcze bardziej kusząca propozycja: „Uber może pomóc w pokryciu kosztów opieki zdrowotnej”.

Kierowcy i kurierzy Ubera są klasyfikowani jako niezależni kontrahenci, co sprawia, że ​​nie kwalifikują się do programów ubezpieczenia zdrowotnego sponsorowanych przez pracodawcę. Przez lata wielu z tych pracowników lobbowało za dodatkowymi świadczeniami i ochroną, tylko po to, by stawić czoła zaciekłej opozycji ze strony Ubera.

Można więc sobie wyobrazić szok, jakiego doświadczyli kierowcy, którzy otworzyli tego e-maila i zobaczyli ofertę subsydiów w wysokości od 613,77 do 1277,54 USD, w zależności od rodzaju posiadanego planu ubezpieczeniowego i ilości przepracowanych godzin w tygodniu. Tego rodzaju pieniądze mogą być przełomowe dla kierowców, z których wielu utrzymuje się z płac na poziomie ubóstwa i boryka się ze znalezieniem pracy podczas gwałtownego spadku popytu podczas pandemii. Co może tłumaczyć tak radykalną zmianę pozycji Ubera?

E-mail z 26 maja obiecujący dotacje na ubezpieczenie zdrowotne.

E-mail z 9 czerwca odwołujący te dotacje.

Jak się okazuje, nic się nie zmieniło. Uber zamierzał wysyłać e-maile wyłącznie do kierowców i pracowników dostawy w Kalifornii, a nie w jakimkolwiek innym stanie. „Niestety popełniliśmy błąd, wysyłając do Ciebie tę wiadomość e-mail, ponieważ ta polityka dotyczy tylko kierowców i osób dostarczających przesyłki w Kalifornii” – czytamy w e-mailu do jednego z kierowców. „Szczerze przepraszamy za ten błąd”.

Rzecznik powiedział, że zespół wsparcia firmy współpracuje z kierowcami i pracownikami dostawczymi, którzy przez pomyłkę otrzymali wiadomość e-mail.

W zeszłym roku Uber – wraz z Lyft, DoorDash i innymi firmami zajmującymi się ekonomią koncertów – przeznaczył ponad 200 milionów dolarów na kampanię „Tak na 22”, aby zwolnić ich z kalifornijskiego prawa, które wymagałoby od nich traktowania swoich pracowników jak pracowników. Firmy agresywnie sprzeciwiały się prawu, argumentując, że wyeliminowałoby to elastyczność kierowców, jednocześnie zwiększając ceny konsumenckie i czas oczekiwania. Środek przeszedł w listopadzie 2020 r. z 59 procentami głosów.

Zgodnie z Prop 22, Uber i inne firmy zajmujące się pracą na koncertach są zobowiązane do „dostarczania dotacji na opiekę zdrowotną w wysokości 41% średniej” [California Coverage] premia za każdy miesiąc” dla kierowców i kurierów „którzy średnio od 15 do 25 godzin tygodniowo zaangażowanego czasu”. To by wyjaśniało e-mail, ale nie wyjaśnia, dlaczego trafił również do skrzynek odbiorczych kierowców i kurierów, którzy nie mieszkają w Kalifornii.

Edward Burmila, profesor nauk politycznych, który mieszka w Raleigh w Karolinie Północnej i od czasu do czasu jeździ dla Ubera, otrzymał oryginalną wiadomość e-mail o dotacjach na opiekę zdrowotną. „Może i jestem nietypowym kierowcą Ubera – mam doktorat, więc myślę o tych rzeczach w kontekście politycznym – ale jest to część absurdalnej piosenki i tańca, którą zawsze robią firmy zajmujące się jazdą, aby utrzymać fikcję że ich siła robocza nie jest pracownikami ani pracownikami” – napisała Burmila do Pogranicze w e-mailu.

Dodał: „Pokazuje to również, że przyniosą korzyści – pasażerom lub pasażerom – tylko wtedy, gdy będą do tego zmuszeni”.

Zostaw komentarz

Maciek Luboński
Z wykształcenia jestem kucharzem , ale to nie przeszkadza mi pisać dla Was tekstów z wielu ciekawych dziedzin , których sam jestem fanem.Piszę dużo i często nie na tak jak trzeba , ale co z tego skoro tak naprawdę liczy się pasja.

Najlepsze recenzje

Video

gallery

Facebook