Media

Witaj świecie! To „ja”, Internet

WNIOSEK O WSPARCIE :

Z : [ 101 ] PRZEŁĄCZANIE PROTOKOŁÓW

Pamiętasz, jak zwykliśmy pisać „Internet” przez duże „ja”? Teraz wszystko jest pisane małymi literami, tak jakby Internet w ogóle mógł być jakimkolwiek starym „internetem”. Kiedy nastąpiła ta zmiana i dlaczego wtedy tego nie zauważyłem? Czy jest też możliwe, że decyzja (czekaj, kto to zrobił?), Aby zacząć dzwonić do Internetu przez Internet, odzwierciedla – lub, co gorsza, narzuca – znaczącą zmianę w sposobie myślenia o technologii?


WSPARCIE W CHMURZE

Aby uzyskać pomoc w rozwiązywaniu osobistych problemów, dylematów moralnych lub filozoficznych obaw dotyczących spotkań z technologią, otwórz plik zgłoszenie serwisowe poprzez e-mail; lub zarejestrować i zamieść komentarz poniżej.

Drogi [ 101 ] ,

Pamiętam Internet przez wielkie „ja”, podobnie jak większość ludzi, chociaż w ten mglisty, niewyraźny sposób, który jest typowy dla naszej amnezji. Konwencja brzmi teraz jako przestarzała, a nawet archaiczna, jak te aluzje do piękna, prawdy i natury w poezji romantycznej – tak jakbyśmy kiedyś nadali sieci (dawniej sieci) całą wielkość formy platońskiej. Nie sądzę, żebyś był sam w swoim zdezorientowaniu, kiedy i jak doszło do zmiany. Historia, nawet bardzo niedawna, jest ofiarą naszego przyspieszonego wieku. Kanał informacyjny na zawsze znika w pustce, jak grecka przypowieść o zapomnieniu, w której człowiek bez końca splata słomiany sznur, podczas gdy osioł, czający się za nim, zjada koniec.

Wygląda na to, że masz już pewną wiedzę na temat debaty między Internetem a Internetem. Dla tych, którzy są nowicjuszami, powinienem podkreślić, że kapitalizacja nie miała sygnalizować transcendencji, osobliwości ani powiewu absolutu. Wręcz przeciwnie: podkreślono, że Internet, z którego korzystaliśmy, był tylko jedną konkretną iteracją większej kategorii stron internetowych, tak jak Konstytucja naszego narodu (którą wykorzystujemy, jak wszystkie nazwy własne) jest tylko jedną z wielu konstytucji narodowych (która jako rzeczownik rodzajowy, pozostaje małymi literami). Internet, który znamy i używamy dzisiaj, wyrósł z sieci Arpanet Pentagonu (znanej również jako Sieć Agencji Zaawansowanych Projektów Badawczych) pod koniec lat 60., ale w latach 80. i 90. był tylko jednym z wielu przykładów protokołu internetowego pakiet używany przez sieci edukacyjne i komercyjne. Ostatecznie Arpanet stał się znany jako Internet. Gdy przekształciła się w sieć WWW, została dołączona do artykułu określonego –the Internet – chociaż wielkie „ja” służyło jako dorozumiane przypomnienie, że był to tylko jeden przykład tej technologii, Internet wśród sieci.

Technologie często przechodzą z nazw własnych na nazwy rodzajowe, gdy zostają włączone do kultury. Niektóre wybiegające w przyszłość głosy przewidywały, że już pod koniec lat dziewięćdziesiątych Internet ulegnie temu samemu losowi, co telewizja i radio, media, które początkowo były podobnie kapitalizowane, dopóki nie staną się częścią naszego codziennego krajobrazu. W 2004 roku WIRED.com – wówczas odrębny od drukowanego czasopisma WIRED – przeszedł na małe litery. (Kiedy firma macierzysta magazynu WIRED, Condé Nast, kupiła tę witrynę dwa lata później, przywrócono standardową wielkość liter). Mówi się, że wiele z najwcześniejszych publikacji, które przeszły na „internet”, to czasopisma, które powstały online – co dowodzi powiedzenia, że ryby przynajmniej zdają sobie sprawę z wody, w której pływają.

Jeden z częstych argumentów za dekapitalizacją – że wielkie „ja” było zbyt głośne i natrętne – w ciekawy sposób odzwierciedlał aspiracje samych technologii cyfrowych. Mark Weiser, informatyk z firmy Xerox, który ukuł termin „wszechobecne komputery”, z utęsknieniem mówił o dniu, w którym komputery „znikały w tle”, wplatając się „w tkankę codziennego życia, aż stałyby się nie do odróżnienia”. Gdy rosnąca liczba witryn i publikacji zaczęła przechodzić na bardziej skromny „internet”, wydawało się, że milczącym potwierdzeniem, że te technologie udało się stać się niewidzialnymi, że teraz weszliśmy i wyjechaliśmy z cyberprzestrzeni – fragment oznaczony niegdyś niewątpliwie: przez róg mgłowy modemu dial-up – w tej samej eleganckiej, bezmyślnej ciszy, która towarzyszyła naszemu korzystaniu z prądu lub wody. Po tym, jak Organizacja Narodów Zjednoczonych uznała dostęp do Internetu za podstawowe prawo człowieka w 2011 r., Internet pisany małymi literami stał się jeszcze bardziej przekonujący (pomimo faktu, że sam raport pisał to wielką literą): autostrada informacyjna stała się kolejnym dobrem publicznym, do którego każdy miał dostęp, podobnie jak powietrze czy parki miejskie, a nie jakiś władczy rzeczownik, jak katolicyzm czy Partia Demokratyczna.

Decydujący moment nadszedł w 2016 roku, kiedy Associated Press ogłosiło, że jego Stylebook przełączyłby się na małe litery. Washington Post i The New York Times szybko podążyli za nim, bojąc się, że nie nadejdzie. (Tak samo jak magazyn WIRED i WIRED.com). „Chcemy, aby nasze zasady dotyczące pisowni, interpunkcji i użycia były w dużej mierze niewidoczne” – powiedział Czasy. Nowa konwencja była rzeczywiście tak niewidoczna, tak płynna, że ​​wiele osób, takich jak Ty, [101], pozostał błogo nieświadomy zmiany – lub krzyku tych, którzy zaciekle się jej sprzeciwiali.

Zostaw komentarz

Maciek Luboński
Z wykształcenia jestem kucharzem , ale to nie przeszkadza mi pisać dla Was tekstów z wielu ciekawych dziedzin , których sam jestem fanem.Piszę dużo i często nie na tak jak trzeba , ale co z tego skoro tak naprawdę liczy się pasja.

Najlepsze recenzje

Video

gallery

Facebook