Różności i nowinki technologia

Wybory przyniosą huragan dezinformacji

Wybory 2020 to huragan.

W naturze huragany nie pojawiają się nagle; pobierają energię z prędkości wiatru, temperatury wody i rotacji ziemi. Huragany też nie znikają nagle. Nawet po ustąpieniu burzy jej zniszczenia utrzymują się w zalanych domach i zerwanych liniach energetycznych. Środowisko medialne otaczające wybory w 2020 r. Również było napędzane nakładającymi się energiami, od podejmowania decyzji przez korporacje, przez afordancje cyfrowe po wzajemne oddziaływanie dezinformacji oficjalnej i oddolnej. Kiedy w końcu dotrze do naszych brzegów, wybory wywołają chaos: niepewność, kto faktycznie wygrywa, martwienie się, co się stanie, jeśli przegrany nie ustąpi, i pojawiające się pytania o to, co mogą zrobić sądy lub co sabotażyści mogli już zrobić. Ale będziemy zajmować się szkodami – dla naszych instytucji, naszych społeczności, samego pojęcia normalności – długo po 3 listopada. Przygotowując się do wyjścia na ląd, mamy do rozważenia dwie podstawowe odpowiedzi: Możemy spróbować ewakuować, albo możemy biec w kierunku burzy. Aby wyzdrowieć w dłuższej perspektywie, musimy znaleźć sposób na zrobienie obu.

Ewakuacja oznacza po prostu znalezienie sposobu na powstrzymanie hałasu. Robisz to, wylogowując się, chowając telefon lub odmawiając angażowania się w coś stresującego w Internecie. Bieganie w stronę burzy oznacza bycie przy niej w najgorszym przypadku. Robisz to, spędzając jeszcze więcej czasu w Internecie, wypełniając wszystkie ekrany najnowszymi wiadomościami i aktywnie przeciwstawiając się kłamstwu i krzywdzie, publicznie w mediach społecznościowych i prywatnie na czatach grupowych z przyjaciółmi i rodziną.

SUBSKRYBUJ

Zasubskrybuj WIRED i bądź mądry dzięki większej liczbie ulubionych autorów pomysłów.

Decyzja, czy biec w kierunku burzy, czy od niej uciekać, nie jest podejmowana w jednym momencie. Wylogowanie się na czas nieokreślony ze względu na to, że angażowanie się w Internecie staje się zbyt stresujące, byłoby naruszeniem obywatelskiej odpowiedzialności. Jest to również kwestia sprawiedliwości społecznej, ponieważ ludzie na froncie informacyjnym – którzy często nie mają wyboru co do bycia tam – są nieproporcjonalnie członkami grup marginalizowanych. Odmowa innych działań wzmacnia te marginalizacje i wysyła domyślny komunikat: Jesteś zdany na siebie.

Ale niekończące się przewijanie, komentowanie i odpychanie jest niezrównoważone. Bez względu na to, jak zdolna lub zaangażowana jest osoba, i jak potrzebna jest jej praca, zawsze istnieje granica – fizyczna, emocjonalna lub duchowa – tego, co może dać lub czego należy się spodziewać. W pewnym momencie każdemu kończy się energia, a kiedy tak się stanie, muszą się naładować.

Aby zadbać o siebie i innych, musimy znaleźć równowagę między cofaniem się a przyspieszaniem – nie tylko w czasie szalejącego huraganu, ale gdy zaczyna się sprzątanie.

Na pewnym poziomie, znalezienie równowagi między ewakuacją a frontliningiem dotyczy opieki, jaką okazujemy innym. Mamy mniej do zaoferowania ludziom w naszym życiu – aby odpowiedzieć im w przemyślany sposób, wspierać ich, oferować alternatywne wyjaśnienia ich teorii spiskowych – kiedy jesteśmy wykończeni. Ale potrzeba równowagi nie polega tylko na rozszerzaniu opieki na zewnątrz. Ma to również wpływ na szerszy związek między zdrowiem psychicznym a dysfunkcją informacji. Niezależnie od tego, czy jesteśmy na Twitterze, czy w sklepie spożywczym, kiedy jesteśmy przeciążeni emocjonalnie, szybko przechodzimy do reaktywności limbicznej: walki, latania lub zamarzania. Reakcje limbiczne online osłabiają naszą zdolność do kontekstualizowania historii, refleksji nad tym, czego nie wiemy, i rozważania dalszych konsekwencji tego, co publikujemy. Każdy z nich jest kluczem do etycznego i efektywnego udostępniania informacji.

Czytaj więcej

Z pewnością nie jest tak, że silne negatywne emocje są złe, w Internecie lub poza nim. Szczególnie gniew ma kluczowe znaczenie dla wpływania na znaczącą zmianę. Problemem jest reaktywność, szczególnie gdy próbujemy zwalczać dezinformację. Silna, instynktowna reakcja na coś w mediach społecznościowych sprawi, że znacznie bardziej stracimy perspektywę i wzmocnimy coś, czego nie powinniśmy. Jak twierdzi badaczka Shireen Mitchell, właśnie dlatego powinniśmy zwracać szczególną uwagę, gdy mamy tego rodzaju reakcje w Internecie – a następnie zwolnić, zanim cokolwiek zrobimy.

Zostaw komentarz

Maciek Luboński
Z wykształcenia jestem kucharzem , ale to nie przeszkadza mi pisać dla Was tekstów z wielu ciekawych dziedzin , których sam jestem fanem.Piszę dużo i często nie na tak jak trzeba , ale co z tego skoro tak naprawdę liczy się pasja.

Najlepsze recenzje

Video

gallery

Facebook