Różności i nowinki technologia

Zasada Twittera dotycząca „zhakowanych materiałów” próbuje nawlec niemożliwą igłę

Twitter od lat funkcjonował jako nieograniczony ustnik dla hakerów wszystkich pasm, od swobodnych haktywistów, takich jak Anonymous, po kreowane przez Kreml wycinanki, takie jak Guccifer 2.0. Ale gdy firma próbuje rozprawić się z wykorzystaniem jej platformy przez hakerów do rozpowszechniania skradzionych informacji, okazuje się, że nie jest to prosta decyzja. A teraz, mniej niż trzy tygodnie przed dniem wyborów, Twitter postawił się w niemożliwej sytuacji: przerzucając się na swoją politykę, próbując nawigować między tymi, którzy potępiają go za umożliwienie złodziei danych i zagranicznych szpiegów, a tymi, którzy potępiają go za ciężkie cenzura ręczna.

W czwartek wieczorem szef zaufania i bezpieczeństwa Twittera, Vijaya Gadde, opublikował wątek tweetów wyjaśniających nową politykę dotyczącą zhakowanych materiałów w odpowiedzi na burzę krytyki, jaką otrzymał – głównie ze strony politycznej prawicy i prezydenta Donalda Trumpa – za swoją decyzję aby zablokować udostępnianie New York Post historia oparta na rzekomych prywatnych danych i komunikacji syna kandydata na prezydenta Joe Bidena, Huntera Bidena. Gadde napisał, że firma robi krok wstecz w stosunku do swoich „Zasad dotyczących materiałów zaatakowanych przez hakerów”. Firma nie będzie już usuwać tweetów, które zawierają zhakowane treści lub odsyłają do nich, „chyba że są one bezpośrednio udostępniane przez hakerów lub osoby działające z nimi w porozumieniu” – napisał Gadde. Zamiast tego firma będzie „oznaczać Tweety etykietami, aby zapewnić kontekst”.

Pomimo tej nowej zasady, linki do Poczta artykuł początkowo pozostawał zablokowany, ponieważ naruszał również politykę Twittera dotyczącą udostępniania prywatnych danych osobowych, innego rzecznika Twittera opublikowane Ostatnia noc. Ale ostatecznie Twitter również wycofał się z tego stanowiska, umożliwiając rozpowszechnianie historii, gdy szeroko przemyślał sposób traktowania postów o zhakowanych informacjach.1 „Dlaczego zmiany?” Gadde napisał. „Chcemy rozwiać obawy, że może zaistnieć wiele niezamierzonych konsekwencji dla dziennikarzy, sygnalistów i innych osób w sposób sprzeczny z celem Twittera, jakim jest służenie publicznej rozmowie”.

Jednak zamiast rozwiązać dylemat danych zhakowanych przez Twittera, wycofanie się Twittera z jego polityki uwydatniło tylko, jak utknął między niemożliwymi opcjami, mówi Clint Watts, starszy pracownik Centrum Cyber ​​i Bezpieczeństwa Wewnętrznego na Uniwersytecie George’a Washingtona i autor książki Zadzierając z wrogiem. Może również pozostawić Twittera otwartym na wykorzystanie przez dobrze spreparowaną operację włamania i wycieku, tak jak rosyjscy hakerzy przeprowadzili w 2016 roku.

Czytaj więcej

„To bardzo trudny problem” – mówi Watts. „Jeśli tego nie zlikwidują, a okaże się, że jest to zagraniczna operacja i zmieni to przebieg wyborów, zaraz z powrotem złożą zeznania przed Kongresem, obciążeni przepisami i grzywnami”. W końcu Twitter spotkał się z powszechną krytyką za to, że pozwolił się wykorzystać przed wyborami w 2016 roku przez kremlowskich hakerów, którzy rozpowszechniali informacje skradzione z Demokratycznego Komitetu Narodowego i kampanii Clintona, a także przez trolle dezinformacyjne pracujące dla wspieranej przez Kreml Internet Research Agency. .

W odpowiedzi na te incydenty Twitter wdrożył w 2018 r. Zasadę przeciwko „rozpowszechnianiu zhakowanych materiałów”, która zakazała bezpośredniego publikowania zaatakowanych treści lub umieszczania linków do innych witryn, które je hostowały. Krytycy tej polityki argumentowali jednak, że grozi ona również blokowaniem legalnych wiadomości w interesie publicznym, jeśli opierają się na informacjach ujawnionych bez upoważnienia.

„Istnieje niesamowite dziennikarstwo, które zaczyna się od zhakowanych materiałów” – mówi Lorax B. Horne, redaktor naczelny grupy informującej o wyciekach znanej jako Distributed Denial of Secrets lub DDoSecrets.2 DDoSecrets opublikowało ogromną kolekcję wewnętrznych notatek, zapisów finansowych i innych danych skradzionych ponad 200 organizacjom policyjnym w czerwcu i powiedział WIRED, że informacje zostały im przekazane przez skupionego na przejrzystości hakera powiązanego z firmą Anonymous. Dziennikarze przekopali się przez materiał i znaleźli odkrywcze historie o błędnym postrzeganiu przez policję praktyk nadzoru Antifa i Homeland Security, w tym tych, które skupiały się na protestujących Black Lives Matter.



Zostaw komentarz

Maciek Luboński
Z wykształcenia jestem kucharzem , ale to nie przeszkadza mi pisać dla Was tekstów z wielu ciekawych dziedzin , których sam jestem fanem.Piszę dużo i często nie na tak jak trzeba , ale co z tego skoro tak naprawdę liczy się pasja.

Najlepsze recenzje

Video

gallery

Facebook